poniedziałek, 6 czerwca 2016

Magda Omilianowicz "Bestia. Studium zła"

"Bestia", w oparciu o akta sądowe, odtwarza wydarzenia od mrocznego dzieciństwa Leszka Pękalskiego, przez czasy szkolne, aż do kilkunastu morderstw i gwałtów, do których się przyznał. Uważany za największą zagadkę polskiej kryminalistyki powojennej - lekko opóźniony w rozwoju, brudny, niedbały i niepozorny - nikt nie uwierzyłby, że zabił niemal siedemdziesiąt osób, głównie kobiet w różnym wieku. Opętany nieopanowanym pociągiem seksualnym mordował i gwałcił, by mścić się na ludziach za złe traktowanie. Z jednej strony świadomy ogromu krzywd wyrządzonych ofiarom i ich rodzinom, z drugiej niezdolny do samokontroli. Bestia, potwór, wampir. Morderca i gwałciciel. Zwierzę.



Pomimo porażającego okrucieństwa i wyrachowania mordercy, przedstawienia kolejnych zbrodni w najbardziej surowym, niewygładzonym wydaniu, oraz tkwiącej gdzieś z tyłu głowy niepokojącej świadomości, że ofiarami są prawdziwi ludzie, tę analizę korzeni zła czyta się nadzwyczaj dobrze. Podczas lektury "Bestii" nie potrafiłam powstrzymać uczucia wstrętu do tego człowieka, który w odpowiednich momentach potrafił zasłonić się niepełnosprawnością, a jednocześnie - według opinii biegłych - był całkowicie poczytalny w momencie popełniania kilkudziesięciu zbrodni, jakie są mu przypisywane. Najbardziej drażni wiedza, że  dowody czy zeznania Pękalskiego i świadków okazały się niewystarczające, a wyrok skazujący zapadł tylko w sprawie jednego morderstwa. Pozostałe zbrodnie uznaje się za nierozwiązane choć niemal pewne jest, że to właśnie wampir z Bytowa był ich sprawcą.

Magda Omilianowicz niezwykle sprawnie łączy reportaż z literaturą piękną. Tam, gdzie nie było możliwe precyzyjne odwzorowanie zdarzeń sprzed lat, autorka umieściła rekonstrukcje sytuacji prawdziwych, łącząc je z fikcyjnymi scenariuszami. Dokładne połączenie obydwu gatunków literackich i zatarcie między nimi granic, zaowocowało powstaniem książki kompletnej, spójnej i ciekawie napisanej. Determinację, z jaką reporterka dąży do odkrycia prawdy i brak zgody na byle jaką pracę wymiaru sprawiedliwości równoważy jej profesjonalne podejście do tematu i szacunek dla ofiar. Nie bez znaczenia dla ostatecznego kształtu "Bestii" jest rozmowa, którą autorka odbyła z Leszkiem Pękalskim na początku lat dziewięćdziesiątych. Całość jest upiornie, przerażająco dobra.

Ocena: 9/10 

Wydawca: Od Deski do Deski
Premiera: 1.06.16
Strony: 280

1 komentarz:

  1. oooo właśnie kończę recenzję :D "Upiorny" to słowo, którego cały czas szukałam i nie znalazłam :) Paskuje doskonale!

    OdpowiedzUsuń