czwartek, 26 maja 2016

Pięć razy literatura faktu

Nie mogę ostatnio zebrać się do pisania o książkach, które tak świetnie się czyta. Nie sposób oderwać się od poruszających, niezwykle ważnych tematów, a ciekawych nowości i staroci mam na półkach mnóstwo. Moje lektury nie dają mi spać, nie chcą mi odpuścić, przypominają o sobie na jawie i we śnie. Dlatego liczę na to, że dziś zasnę spokojnie, kiedy w końcu pojawią się tutaj, dostaną ode mnie te ostatnie pięć minut, zanim rzucę się w wir kolejnych historii.


Jennie Dielemans "Witajcie w raju"


Najstarsza z tych, które nie doczekały się recenzji, pierwszy kwietniowy wybór. Reportaż dla wielu pełen oczywistości, zbyt powierzchownie traktujący temat. Dla mnie to kopalnia wiedzy o świecie, do którego wcale mi się nie pali. Autorka wysłuchuje historii z hiszpańskich wysp, Tajlandii, Filipin czy Meksyku, o ludziach, którzy w pogoni za odrobiną miejscowego autentyzmu niszczą z trudem zachowane resztki tożsamości. Dla turystów są niczym zwierzęta w zoo, muzealne eksponaty; kuszą, ciekawią, ale to przecież tylko dzikusy z dalekiej Azji czy Ameryki. Egoizm przemysłu turystycznego, ignorancja i brak szacunku dla krajów, na których pasożytują, przeraziłaby każdego rozsądnego człowieka. 



Yoani Sánchez "Cuba libre"
 

Kubanka śmiejąca się w twarz reżimowi braci Castro to widok niecodzienny, tym bardziej warty uwagi. Autorka to niezwykle odważna kobieta, która nie boi się represji, korzystając ze swojego prawa do wolności słowa, skoro o wszystko inne walczyć musi z zaciętością lwicy. Mimo szykan i gróźb przerażonej tą jej bezczelnością władzy, bez trudu odnajduje się w rzeczywistości, z której uciekła, by po dwóch latach spędzonych w Szwajcarii powrócić do swojej ojczyzny. Blogowe wpisy to jej jedyna forma oporu i sprzeciwu wobec kłamstw sączących się z mediów na podobieństwo orwellowskich komunikatów szemrzących przez teleekrany. Uszczypliwość, ironia i odwaga to jedyna broń, która potrafi zranić polityków ślepych na los obywateli. Choć przekaz jest przygnębiający, forma wręcz odwrotnie - wspaniale czyta się te hawańskie notatki.


 
Andrzej Brzeziecki, Małgorzata Nocuń "Armenia"
 

Skrzywdzone dziecko ZSRR, tak można w paru słowach opisać ten kraj. Ale można i wielu innych, poprzez historie ludzi skrzywdzonych niesprawiedliwością, okradzionych z dumy i szans, jakie oferowała wolność i niezależność od Rosji. Bardzo chciałam napisać osobny tekst o tej książce, ale - jak widać - nie bardzo mi się to udało. A zdecydowanie warto pisać o tym reportażu. Pamiętam z dzieciństwa, że o Ormianach słyszałam głównie w programie "997" - zawsze jako o kryminalistach, członkach gangów i mordercach. Autorzy pokazują, że Armenia to kraj ludzi wspaniałych, ciepłych, życzliwych, tylko szczęścia im brakuje - i dobrej władzy, wolnej od pokus.


Justyna Kopińska "Polska odwraca oczy"
 
 
Dziennikarka śledcza znów rusza w świat, by udowodnić nietykalnym, że powinni bać się sprawiedliwości, która w końcu wyciągnie po nich swoje ramiona. Autorka łowi absurdy i niesprawiedliwości Polski, oddziela je grubą kreską od tego, co uznaje się za normalne. Nie daje zapomnieć Polakom o sprawach, które pozostawiły oprawców na wolności, a ich ofiary bez poczucia wyrównanego rachunku, bez zadośćuczynienia ich krzywdom.


 
Marta Szarejko "Zaduch"
 

Jestem łódzkim słoikiem - tak najkrócej mogłabym podsumować tę lekturę. Chociaż niektóre historie mnie znudziły, większość częściowo pokrywa się z moim spojrzeniem na świat, w którym żyję. Patrzę na rzeczywistość oczami rozmówców autorki, którzy nie pasują zbytnio tam, skąd uciekli, ani tu, dokąd się przenieśli. Dla mieszczuchów są nieobytymi w wielkim świecie prowincjuszami, a ich sąsiedzi z rodzinnych miast, podobnie jak rodzice, nie bardzo ich już rozumieją, trochę im zazdroszczą. Oni sami, mówią o tym, czego im brakuje w stolicy, jak trudno poczuć się w Warszawie jak u siebie. Kto tego nie przeżył, nigdy nie zrozumie. Ale warto się postarać, bo my słoiki także mamy wiele do zaoferowania światu.



2 komentarze:

  1. Tyle ciekawych książek - nic dziwnego, że nie dają Ci spać. Tak to już jest, gdy czyta się wartościowe i fascynujące lektury. Postaram się kiedyś zapoznać z przeczytanymi przez Ciebie perełkami. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najchętniej chyba przeczytałabym "Zaduch". Odkrywam tajemnice polskich miast, życie w nich oraz aurę, jaka panuje współcześnie między budynkami. Chciałabym zgłębić tajemnice rodzimych aglomeracji, zanim wyjdę dalej w świat. :)

    OdpowiedzUsuń