wtorek, 10 maja 2016

Paweł Piotr Reszka "Diabeł i tabliczka czekolady"

Znów niewielka książeczka wywarła na mnie ogromne wrażenie. Paweł Piotr Reszka, tak samo jak kiedyś Wojciech Tochman, czy całkiem niedawno Konrad Oprzędek i Jarosław Mikołajewski, udowodnił, że wcale nie trzeba pisać opasłych tomisk, żeby dogłębnie wstrząsnąć czytelnikiem. W zbiorze "Diabeł i tabliczka czekolady" znalazły się historie z Lubelszczyzny, z okolic dosyć mi bliskich, których perspektywę znam bardzo dobrze, choć nie znaczy to wcale, że ją rozumiem. Bo tego, o czym pisze autor, nie można tak ot sobie przyjąć do wiadomości, zaakceptować.


Polska B - gorsza, zacofana, zabobonna, której wołania nikt nie chce usłyszeć. Ale to przecież obywatele tego samego kraju co Warszawiacy czy mieszkańcy zachodnich województw; wyjątkowo często rozgrywają się tam ludzkie dramaty, o których pisze Reszka. W swoich krótkich, ale dosadnych tekstach pokazuje, że Polska ma jeszcze czego się uczyć, zanim zacznie uważać się za kraj zachodni. Może warto zacząć od wyrównania szans tych, którzy żyją na Lubelszczyźnie przypominającej wieś z lat pięćdziesiątych? Jak pokazują te reportaże, poglądy ludzi nie uległy zbytniej zmianie od tamtych czasów.

Rzeczywistość, która kłóci się z pożądanym obrazem Polski, tutaj ma swoje pięć minut. Błyszczy niczym jasna gwiazda, otwiera oczy uporczywie ignorującym palące problemy tych zapomnianych przez polityków miejscowości. A przecież niewiedza opisywanych przez Reszkę ludzi prowadzi nie tylko do kompromitacji (szkolnych egzorcyzmów), ale też do tragedii (dzieciobójstwa). Bohaterowie Reszki swoim zacofaniem irytują, są jak blizna, która nieznośnie swędzi, a której nie można podrapać. Zdają się śmiać w twarz tym, którzy z takim przekonaniem mówią o nowoczesnej Polsce. Bo tu, gdzie tytułowy diabeł mówi dobranoc, rządzi kto inny. Tu uprzedzenia są ciągle silne, a słowa wygłoszone z ambony to świętość.

Chciałoby się wierzyć, że "Diabeł i tabliczka czekolady" to obraz naszego kraju w krzywym zwierciadle. Niestety, historii prawdziwych nie da się zamieść pod dywan, udać że ich nie ma. Nie teraz, gdy zostały spisane, przeczytane i tkwią głęboko w naszej świadomości; niełatwo będzie się ich pozbyć. Ciekawi mnie, czy członkowie jury Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki dostrzegą w tym tytule laureata tegorocznej edycji..

Ocena: 7/10

Wydawca: Agora SA
Premiera: 24.03.15
Strony: 220

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz