niedziela, 22 maja 2016

Ilona Wiśniewska "Hen. Na północy Norwegii"

Wieczna zima nie jest mi, największemu zmarzluchowi, pisana. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że skute wiecznym lodem krańce Europy pod wieloma względami by mi odpowiadały. Ciche, spokojne, nawet nieco sielskie krajobrazy, które w naturalnie łączą się z tym, co w cywilizacji najlepsze. "Hen" sprawia, że wizja Skandynawii jako królestwa egalitaryzmu rozpływa się we mgle mroźnych historii z norweskiej północy.


Pierwsze, co nasunęło mi się na myśl po lekturze najnowszej książki Ilony Wiśniewskiej to to, że czuję się przez Norwegów oszukana. Bo jak inaczej określić to, co wydobyła na powierzchnię autorka, tę niewygodną, bardzo brzydką prawdę? Od lat docierają do kontynentalnej Europy wiadomości, które częściowo zdradzają rzeczywisty obraz Norwegii. Niezbyt przyjazna dla obcych kultur, zamknięta w sobie, z zapędami rasistowskimi, breivikowska, obawiająca się tych, którzy gromadnie brudzą swoją innością świat ludzi Północy. W końcu - choć dało się to wyczuć, niczym wiszącą w powietrzu burzę lub awanturę - król bez szat okazał się taki sam, jak wszyscy.

Z rozmów z niemłodymi już Norwegami, rdzennymi dla tych obszarów ludami czy przybyszami z byłego Związku Radzieckiego wyłania się obraz Norwegii słabej, pełnej skaz i niedoskonałości. To kraj, który ma za uszami nie mniej niż każdy inny naród. Pogromy Saamów, palenie wiosek, dyskryminacja w szkole, odmawianie prawa do nabywania ziemi, zakazywanie praktykowania kultury - tak wygląda norweska historia. Dziś wyludniona północ pragnie tylko ludzkiego towarzystwa, choć boi się przyznać, jak bardzo. Upadające fabryki, rozsypujące się i straszące pustką domy, w których nikt od dawna nie mieszka - to nie jest krajobraz, który przyciągnie turystów. 

Mimo uderzającej i ewidentnej brzydoty, północ Norwegii ma też piękniejsze oblicze. Saamowie, którzy wciąż niechętnie przyjmują typowo skandynawski styl życia, błyszczą w tej szaroburej rzeczywistości. Z tradycyjnie barwnymi kolorami, śpiewem nie o czymś, ale czegoś, szamanami i wyjątkowym językiem, dodają trochę koloru w kraju, który od zawsze dążył do jednolitości społecznej. Żyją wśród zwykłych Norwegów, potomków odkrywców, podróżników i rybaków. Północni uciekają z prowincji, by po latach powrócić. Kochają tę mroźną krainę całym sercem, choć powściągliwość wobec obcych nakazuje im milczeć. A jednak, Ilonie Wiśniewskiej udało się zachęcić ich do podzielenia się swoimi opowieściami, które drażnią i irytują tak samo, jak pochłaniają czytelnika. 

Ocena: 7/10

Wydawca: Czarne
Premiera: 27.04.16
Strony: 248

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz