sobota, 19 marca 2016

Zośka Papużanka "On"

Stworzenie pozytywnego i wzbudzającego sympatię czytelników protagonisty nie wymaga wielkiego wysiłku ze strony autora. Po pewnym czasie bajki o dobrych i szczęśliwych nużą. Na szczęście literatura pełna jest czarnych charakterów w roli kluczowych postaci. Ale czy kompletnego nieudacznika, postać tak bezbarwną, że ledwie zauważalną można uczynić głównym bohaterem?


Śpik, tytułowy on u Zośki Papużanki, to rodzicielskie rozczarowanie, szkolny błazen i życiowy nieudacznik. Nie potrafi znaleźć swojego miejsca w tłumie, swoim wyglądem nieporadnego, przerośniętego pająka wyróżnia się w klasie, ludzi na ulicy wprawia w konsternację gapiąc się na tramwaje. Ze szkoły przynosi same jedynki i dwóje, obrywa za szkolne wygłupy prowokowany przez kolegów. Matka martwi się o niego, żałuje jego, lub może tego, że go urodziła..? Wini siebie za to, że jej dziecko jest odmieńcem, ale mimo to czuje do niego niechęć. Pani Kowalska nie jest lojalna względem syna, a przez społeczeństwo postrzegana jest jako współodpowiedzialna za dziwactwo głównego bohatera.  

Autorka - nie dość, że z powodzeniem wcieliła w życie pomysł stworzenia protagonisty, który nie ma w sobie absolutnie niczego, - to jeszcze sprytnie zrealizowała swój pomysł. Śpik jest bohaterem pasywnym, zatem nie potrzebował wszechwiedzącego narratora, który anonimowo opowiedziałby o jego bezbarwnym życiu; sam był wystarczająco nieciekawy, niewystarczająco charakterystyczny. Opowiadają o nim matka, sąsiedzi, szkolno-podwórkowi koledzy i koleżanki. Z jednej strony dziwi, jak można mieć tyle do powiedzenia o tak szarej i płaskiej postaci, o literackim ucieleśnieniu nudy. Z drugiej - ludzie mają sadystyczną skłonność do pastwienia się nad ludźmi, którym w życiu ewidentnie nic nie wychodzi. A Śpik jest takim  właśnie kozłem ofiarnym, który równocześnie irytuje i fascynuje.

Przyznam, że trochę obawiałam się tego eksperymentu, jakim jest "On" - zupełnie niepotrzebnie. Tak dziwnie ciekawej opowieści w której za dużo się nie dzieje bardzo mi ostatnio brakowało. Osadzenie akcji w szarej rzeczywistości przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku okazało się świetnym pomysłem. Wszechobecna szarość i beznadzieja potrafi opętać nawet najbardziej wybrednego czytelnika, przez co zbyt szybko nie zapomni nudnego protagonisty; wydaje mi się to ironicznym żartem ze strony autorki. Najnowsza książka Zośki Papużanki pod wieloma względami przypomina mi przygnębiającą "Jolantę" Sylwii Chutnik i depresyjny "Szum" Magdaleny Tulli. "On" świetnie dopełnia serię Proza PL. Polecam.

Ocena: 7/10

Wydawca: Znak Literanova
Premiera: 16.03.16
Strony: 288

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz