poniedziałek, 29 lutego 2016

Wolfgang Bauer "Przez morze. Z Syryjczykami do Europy"

Arabska wiosna dała nadzieję milionom na poprawę bytu. Niestety, na fali protestów przetaczających się przez północą Afrykę i Bliski Wschód wypłynął twór, a właściwie nowotwór, który niszczy kraje islamskie od środka. Kiedy doda się do tego prezydentów z chorymi ambicjami i niejasnymi celami, zwykli ludzie nie mają do kogo zwrócić się o pomoc. Uciekają z ojczyzn, które płoną i rozpadają się na ich oczach.

Syryjczycy, o których pisze autor "Przez morze", na pierwszy przystanek ku wolności wybrali Egipt. Szybko okazało się, że i tam nie jest bezpiecznie, a wybawca okazał się gnębicielem, od którego uwolnić może tylko nielegalne przekroczenie morza. Syryjskim uchodźcom Europa jawi się jako raj i rozwiązanie ich problemów. 


Wolfgang Bauer wraz z czeskim fotografem Stanislavem Kruparem towarzyszą kilkudziesięciu obywatelom Syrii, gdy ci postanawiają powierzyć swój los przemytnikom ludzi i za niewiarygodnie wysokie sumy przeprawić ich przez nieprzyjazne wody ku wolności. Ich prawdziwej tożsamości nie zna nikt, oprócz tłumaczącego dla nich Amara Obaida. Mają nadzieję, że uda im się opisać koszmar uchodźców od środka, ale ich plany szybko weryfikuje egipska policja. To, co zdążyli zarejestrować, jest przerażające.

Dalsze zmagania Syryjczyków opisują na podstawie ich opowieści. Rodzeństwo Hussan i Alaa podróżują w koszmarnych warunkach, nie mając pewności czy uda im się dołączyć do mieszkającego w Szwecji brata. Wspomniany już Amar, głowa kupieckiej rodziny z Homs, swoją afrykańską odyseją przeciera szlak dla żony i trzech córek. To, co przechodzą ci ludzie, można określić jako drogę przez piekło. Oszukiwani, okradani, więzieni, porywani i torturowani przez ludzi, którym zaufali, ciągle mają nadzieję, że ten kolejny przemytnik okaże się uczciwy i pomoże im uciec od przygnębiającej wojennej rzeczywistości.

Gdy z bezkształtnej masy obcych ludzi wyłaniają się konkretne osoby, ciężej jest odmówić im prawa do głosu. Kiedy anonimowe twarze zyskują imiona i mówią o swoich rodzinach, marzeniach i problemach, jakoś trudniej jest przejść obok nich obojętnie. Może i przepaść kulturowa pomiędzy Bliskim Wschodem a Europą jest ogromna i różni nas więcej, niż mamy ze sobą wspólnego, ale nie można dać ponieść się tylko powierzchownemu wrażeniu, że ci inni są jednocześnie tymi gorszymi. Nie mamy prawa decydować o tym, czyje życie warto ratować, a komu nie należy się pomoc; każde zagrożone życie należy chronić. 

Ocena: 9/10

Wydawca: Czarne
Premiera: 10.02.16
Strony: 144

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz