poniedziałek, 8 lutego 2016

Janusz Majewski "Czarny mercedes"

Coraz bardziej przekonuję się do polskiej prozy, a trafne wybory jeszcze bardziej ułatwiają mi to zadanie. Pierwsza część retro sagi kryminalnej o nadkomisarzu Rafale Królu zaczyna się bardzo dobrze i już teraz mogę zdradzić, że z niecierpliwością czekam na kolejne tomy.


Opanowana przez Niemców Warszawa oferuje czytelnikowi trzech przewodników. Pierwszym jest młody prawnik, Karol Holzer, zajmujący mieszkanie w kamienicy przy Kruczej 11. Kiedy żydowskie i polskie majątki trafiają w ręce wroga, Holzer podejmuje się niebezpiecznego zadania uratowania chociaż części budynków; robi to mając pełne wsparcie polskiej konspiracji. Mężczyzna skrywa jeszcze jedną tajemnicę i bynajmniej nie jest jedynym, który ukrywa coś przed resztą świata.

Przypadek sprawia, że drugi bohater tej opowieści, oficer SS, Maximilian Graf von Fleckenstein, staje się serdecznym przyjacielem adwokata. On również ma wyjątkowo dużo do stracenia, jeżeli ktoś ujawni jego prawdziwe oblicze. Częściowe alibi zapewnia mu prestiżowe stanowisko. Wszystko zaczyna się rozpadać za sprawą brutalnego morderstwa, do jakiego dochodzi w mieszkaniu Holzera. Wtedy do akcji wkracza kolejny mężczyzna, a jest nim właśnie nadkomisarz Rafał Król ze stołecznej policji. Pomimo utrzymywanego wszędzie niemieckiego porządku i dbałości o szczegóły, śledztwo polskiej policji nie przynosi przez długi czas rezultatów. Najważniejsze tropy, jak na złość, urywają się bez wyjaśnienia.

Dopiero, gdy wrogowie w drodze wyjątku połączą siły, uda im się zdemaskować prawdziwego mordercę. To jednak nie wystarczy, ktoś musi ruszyć za szaleńcem w pościg i go zatrzymać - a ten nie będzie biernie przyglądał się pogoni. Przyjemność poznania całej prawdy pozostawię Wam na czas, gdy sami usiądziecie do tej książki. Sama miałam problem, żeby ją odłożyć, bo im bardziej zbliżałam się do końca, tym mocniej pochłaniała mnie ta historia. Nie tyle może fascynujące było poznanie prawdy - sporej części można było się od razu domyślić. Najciekawszy był dla mnie sam sposób ukazania szaleńczego tempa, jakie narzuca Królowi morderca, w panice próbujący zatrzeć wszelkie ślady swojej zbrodni.

Czytając "Czarnego mercedesa" miałam nieodparte wrażenie, że gdzieś już spotkałam się z tym autorem. Uświadomiłam sobie, że podobne odczucia towarzyszyły mi podczas lektury "Excentryków" Włodzimierza Kowalewskiego. Cały czas miałam poczucie, jakby obydwie książki były wytworem wyobraźni jednego człowieka. Porywający styl autora, jego umiejętność zastosowania humoru w najmniej oczekiwanych momentach, wraz ze świetnie odtworzonym klimatem czasów wojennych z odrobiną muzyki w tle, od razu przypomniał mi o tej jazzowej książce. Nie jest zatem tajemnicą, że i twórczość Janusza Majewskiego stała się kolejnym celem moich poszukiwań dobrych polskich powieści.

Ocena: 7/10

Wydawca: Marginesy
Premiera: 13.01.16
Strony: 368

4 komentarze:

  1. Książka jest niedobra literacko. Owszem, trzyma w napięciu i cechuje ją dbałość o szczegóły. Ma dwa dobre fragmenty: Getto i Lwów. Poza tym nieustannie operuje kliszami, ilekroć wchodzi Max, autor nie omieszka poinformować, że ma nienagannie skrojony garnitur, esesman obowiązkowo hest homoseksyalistą itp. Romans jak z Mniszkównej i niewiarygodny, rerotyka prymitywna. Typowy produkt dziszejszych czasów, a skoda, bo autor jest świetnym reżyserem filmowym. Nie warto poświęcać na nią czasu i pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to dla mnie literatura wysokich lotów, ale jako czytadło spełnia swoją rolę i ja tak tę książkę potraktowałam. Moja wina, że tego nie zaznaczyłam w recenzji. :) Kliszowo jest, owszem, ale taka jest cena literatury lżejszej - bo dla mnie to nie są wyżyny literackie i chyba tu się zgadzamy.

      Usuń
  2. Przepraszam, erotyka a nie reroryka...

    OdpowiedzUsuń