wtorek, 23 lutego 2016

Héctor Tobar "Ciemność"

Świat nie wierzył w to, co widzi, kiedy media relacjonowały dramatyczną akcję ratowniczą przeprowadzaną w chilijskiej kopalni złota San José pod Copiapó prawie sześć lat temu. Faktów nie dało się ignorować, rachunek po katastrofie wychodził na plus - trzydzieści trzy życia uratowane, żadnych strat w ludziach. Wszystkich ciekawiło za to, jak można spędzić pod ziemią aż tyle czasu - ponad dwa miesiące - i nie poddać się. 


Liczne zaniedbania z ignorowaniem zaleceń bhp włącznie, wynikające z ogromnego zadłużenia kopalni, doprowadziły do katastrofy - oczekiwanej i nieuniknionej. Liczono na to, że góra zaatakuje, gdy nikogo w niej nie będzie, bo jej złowrogie pomruki słychać było już od dawna. Naiwność właścicieli obiektu - jak to zwykle bywa - uderzyła rykoszetem w szeregowych pracowników. W górnictwo odgórnie wpisane jest ogromne ryzyko zawodowe, ale żaden z uwięzionych w San José Chilijczyków nie oczekiwał, że jego dwunastogodzinna zmiana z 5 sierpnia 2010 roku przeciągnie się do sześćdziesięciu dziewięciu dni w spartańskich warunkach.

Tobar prześwietla kruche powiązania i zależności między ludźmi, niczym kopalniany psycholog, w ciemnościach szukając odpowiedzi na pytanie ile jest w stanie znieść człowiek znajdujący się w beznadziejnym położeniu, zdający się na wiedzę i umiejętności innych, zależny od więzionych setki metrów pod powierzchnią ziemi współpracowników. Nie wszyscy górnicy z San José się znali, a budowanie zaufania od zera, w sytuacji więcej niż kryzysowej, gdy zdrowie i życie trzydziestu trzech mężczyzn ciągle wisi na włosku jest niezwykle trudnym zadaniem. Mimo to, bohaterowie "Ciemności" - mówiąc kolokwialnie - nie pozabijali się tam pod ziemią z frustracji i przytłaczającego poczucia bezradności. Już samo to wzbudza szacunek i podziw do ludzi, którzy mieli pełne prawo oszaleć. 

"Ciemność" jest książką tak realistyczną, że momentami odczuwałam dyskomfort, czytając o warunkach, w jakich górnicy musieli czekać na ratunek. Jednocześnie nie potrafiłam oderwać się od tej relacji z piekła, przeplatanej rodzinnymi historiami i postępami czynionymi na powierzchni ziemi przez ratowników. Choć dobrze znałam koniec tej historii, jęczący w czeluściach góry diabeł, zły na górników opuszczających kopalnię, przyprawił mnie o niejedno silniejsze uderzenie serca. Héctor Tobar umożliwił czytelnikom poznanie historii nieprawdopodobnych szczęściarzy, których światowe media od razu okrzyknęły gwiazdami, kusząc medialnymi kontraktami i ogromnymi pieniędzmi. Słodko-gorzki smak triumfu nad śmiercią, nad niemożliwym uskrzydla. Trzydziestu trzech chilijskich Ikarów przekonało się na własnej skórze, jak mocno parzy blask sławy. Warto przeczytać.

Ocena: 9/10

Wydawca: Dowody na Istnienie
Premiera: 20.02.16
Strony: 416

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz