środa, 6 stycznia 2016

Roczne podsumowanie książkowe

Kolejny rok za nami, znów całkiem niespodziewanie uciekł spod stóp, wymknął się palcom i pobiegł tam, gdzie jego miejsce - do podręczników historii. 

U mnie działo się sporo, bo i pierwsza prawdziwa praca i koniec studiów i dwie przeprowadzki, w tym jedna nieudana. Ale oprócz tego było bardzo książkowo, choć nie bez wyzwań; bo jak tu czytać w autobusie, ściśnięta niczym śledź pomiędzy zakupami jakiejś starszej pani i wielkimi plecakami uczniów podstawówek? Ale i na jednej nodze można, o czym parę miesięcy temu pisała Natalia z KKN. Czytnik bardzo się przydał, choć jakoś mniej z niego korzystałam, na nowo rozkochana w papierze.

Jeśli już mowa o wyzwaniach, to moje ubiegłoroczne postanowienie, by powtórzyć imponujący wynik z 2014 roku trochę mi nie wyszło. Z różnych względów nieco się rozleniwiłam i zamiast ponownego przebicia setki, ledwie przekroczyłam siedemdziesiątkę. Co za tym idzie, nie udało mi się zaliczyć planowanej pięćdziesiątki spośród kategorii proponowanych przez portal Popsugar. Tych dziesięć brakujących tytułów to naprawdę były książki, za które ciężko było mi się wziąć, a sprawy wagi superciężkiej wygrały z moim pociągiem do książek. Chyba muszę sobie wybaczyć to ociąganie i zmobilizować wszystkie siły, by teraz nie mieć powodów do narzekania. Ale i w 2015 nie było tak źle, a poniżej kilka powodów, dla których ten rok mogę uznać za niezwykle udany.

W czerwcu odwiedziłam Warszawę i w doborowym towarzystwie spędzałam czas na festiwalu Big Book, który jest dla mnie takim literackim Open'erem. To z niego pochodzi moje zdjęcie z ubiegłoroczną noblistką.


Do domu wróciłam z masą nowych książek i wieloma autografami. Tych ostatnich sporo się nazbierało, również z innych spotkań autorskich. Choć za stolicą Polski nie przepadam, to zachwyciły mnie Wrzenie świata i uroczy wróbelek, który bez cienia strachu umilał nam kawową przerwę - obowiązkową po wykańczających moje nerwy i portfel zakupach książkowych. :)

W lipcu już we trzy, z Natalią N-L z Książką po łapkach, grasowałyśmy po Łodzi i żałowałyśmy, że nie mamy okazji do częstszych spotkań plotkarskich. Tu również skończyło się na zasileniu biblioteczki, choć książkami już raz używanymi, ze wspaniałego antykwariatu Book się rodzi.


Pod koniec sierpnia wybrałam się z Natalią Sz. do Miedzianki, by w ruinach poszukać duchów przeszłości i nasycić się spokojem lasu. Znalazłyśmy tam Filipa Springera i dałyśmy się ponieść świetnej sztuce wystawionej przez zielonogórski teatr.


Wrzesień to wyczekiwany urlop, który poprzedził szalony czytelniczo-twórczy maraton z magisterką. Tym większą ulgę czułam, kiedy w końcu mogłam wsadzić nos w lekki kryminał i niczym się nie przejmować; może jedynie kamienistymi plażami w Chorwacji, od których aż bolały plecy.



Jeśli zaś chodzi o książki - choć nie było ich tak wiele, ale przeszło mi przez ręce sporo tytułów, które zdecydowanie wyróżniały się na tle reszty. Oto najlepsza piętnastka 2015 roku, z podziałem na fikcję i literaturę faktu:

 

Chimamanda Ngozi Adichie - Fioletowy hibiskus (Harper Perennial)
Ta magisterkowa lektura porwała mnie do brutalnego świata złych mężczyzn, którzy mimo wszystko nie triumfują. 

 
Eleanor Catton - Próba (Wydawnictwo Literackie)
Niezwykle teatralna, choć bez hollowoodzkiego rozmachu. W jej skromności i oszczędności tkwi ogromna siła. Niepostrzeżenie zdobyła moje uznanie.

 
Richard Flanagan Ścieżki północy (Wydawnictwo Literackie)
Wspaniała. Jedyna w swoim rodzaju. Boleśnie prawdziwa, pełna zła, nienawiści i.. namiętności. Niezapomniana, wyjątkowa książka.

 
Stefan Hertmans - Wojna i terpentyna (Marginesy)
Bez patosu, ale pełna szacunku, miłości i pięknych wspomnień pisanych ręką człowieka, który bardzo kochał swego dziadka.

 
Petr Měrka - Jestem egzaltowaną lentilką (Dowody na istnienie)
Szalona lentilka, surrealistyczna, artystyczna i cyrkowa. Zwariowana, szczera do bólu i bezpruderyjna. Trochę straszna, ale świetna.

 
Łukasz Orbitowski - Inna dusza (Od deski do deski)
Przerażająco dobra. Napięcie rośnie, choć brak tu taniej sensacji. Przeraża budzący się w głównym bohaterze potwór, zwykle mocno uśpiony w każdym z nas. Tym straszniejsza, że oparta na prawdziwych wydarzeniach.

 
Donna Tartt - Szczygieł (Znak Literanova)
Cudowny hołd sztuce. O trudach dorastania bez rodziców, miłości i niszczycielskiej sile ludzkiej obsesji. Poruszająca, bardzo dobrze napisania. Słusznie chwalona przez tysiące czytelników na całym świecie. 



 

Swietłana Aleksijewicz - Czasy secondhand  (Czarne)
Bolesna i trudna lektura. Opowieść o świecie obcym, ale jednocześnie bliskim, o tym jak ten sam fragment historii różnym ludziom jawi się zupełnie inaczej niż nam.  

 
Michael Booth - Skandynawski raj (Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego)
Błyskotliwie, z brytyjskim humorem opisany mroźny raj, który marzy się niejednemu człowiekowi. Nie bez wad, ale wciąż niemal nieskazitelny obraz wspaniałej Skandynawii.

 
Karolina Domagalska - Nie przeproszę, że urodziłam (Czarne)
Wzruszająca, słodko-gorzka opowieść o spełnianiu rodzicielskich aspiracji. O trudnościach, przeciwnościach losu, bólu i rozgoryczeniu. O wątpliwościach, kwestiach moralności i zwykłym ludzkim rozsądku. Bardzo dobra.

 
Aleksandra Łojek - Belfast. 99 ścian pokoju (Czarne)
Wciąż żywe historie z ulic, na których konflikt między lojalistami a republikanami wciąż trwa. Może nie tak otwarcie jak kiedyś, ale coś nadal wisi w powietrzu, czai się za rogiem.

 
Jarosław Mikołajewski - Wielki przypływ (Dowody na istnienie)
O braku nadziei na lepsze jutro, o tkwieniu pomiędzy piekłem, a niespełnionymi marzeniami i wreszcie o niesieniu pomocy mimo wszystko.

 
Jonathan Safran Foer - Zjadanie zwierząt (Wydawnictwo Krytyki Politycznej)
Otwiera oczy i szokuje. Po prostu trzeba ją przeczytać. Te upiorne historie wciąż tkwią w mojej głowie i nie pozwalają pozbyć się wyrzutów sumienia.

 
Wojciech Tochman - Jakbyś kamień jadła (Czarne)
Potwornie mocna, smutna relacja z powrotu do piekła, po ukochanych mężów, ojców i synów. O tych, którzy przeżyli bałkański konflikt etniczny i wciąż leczą na nowo rozdrapywane rany.

 
Ewa Winnicka - Nowy Jork zbuntowany (PWN)
Szalone lata swingu i prohibicji. Czasy świetności Fitzgeraldów i nielegalnych destylarni. Piękna, pełna informacji i niezwykle ciekawa.


 
Jak widać po zestawieniu, nie wybierałam tylko książek wydanych w ubiegłym roku - parę tytułów miało swoje premiery już wcześniej. Choć recenzuję ostatnio prawie wyłącznie nowości, patrzę na całokształt moich rocznych osiągnięć czytelniczych. Nowa czy stara - to wciąż dobra i wartościowa książka. 

To już koniec podsumowania, choć pewnie wiele jeszcze ominęłam i zapomniałam o nich wspomnieć. Pora wrócić do teraźniejszości i rzucić się w wir czytelnictwa.

4 komentarze:

  1. Bardzo ładne podsumowanie! I aż zazdroszczę tej Chorwacji z dobrą książką i piwkiem ;D Ja sama teraz się męczę z magisterką... Czarno to widzę :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Ja też widziałam moją pracę w ciemnych barwach, ale to już końcówka - trzeba się spiąć i mieć to szybko za sobą. :D

      Usuń
  2. Lubię takie podsumowania. Życzę wszystkiego dobrego w kolejnym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobało. :) Wszystkiego najlepszego i dla Ciebie.

      Usuń