wtorek, 15 grudnia 2015

Richard Flanagan "Ścieżki północy"

Gdy Flanagana ogłoszono kolejnym laureatem Nagrody Bookera, mało kto kojarzył jego nazwisko. Wszystko zmieniło się wczesną jesienią, kiedy ukazał się polski przekład nagrodzonej książki - każdy zapragnął ją mieć. Ja również się skusiłam i nie żałuję swojej decyzji.


W czasie II wojny światowej Dorrigo Evans poznaje piękną Amy, żonę swojego wuja. Krótki, lecz niezwykle intensywny romans przeradza się w trwające całe życie, niemożliwe do zdławienia uczucie. Wspomnienia tych paru tygodni, które para spędziła razem w Adelaide powracają do głównego bohatera, gdy jako jeniec wojenny pracuje przy budowie japońskiej Kolei Śmierci w Birmie. W podeszłym wieku, gdy dla całego świata jest bohaterem wojennym i sławą chirurgii, również nie potrafi wymazać z pamięci kobiety, która na zawsze zmieniła jego życie.

Mimo, że Evans często wraca myślami do tamtych letnich dni, to właśnie wojenna zawierucha i towarzyszące jej trudne decyzje, które musi podejmować jako lekarz, tworzą prawdziwe tło tej historii. Poniżające warunki panujące w obozie, skąpe racje żywnościowe, praca ponad siły, przemoc ze strony japońskich i koreańskich strażników oraz wyniszczające choroby bardzo doskwierają setkom australijskich żołnierzy. By nie wpaść w obłęd, główny bohater ratuje się wspominaniem piękności z czerwonym kwiatem we włosach.

W "Ścieżkach północy" najważniejszy jest chyba ten niesamowity kontrast pomiędzy pięknymi, chwytającymi za serce i pełnymi stonowanego romantyzmu opisami romansu Dorriga z Amy, a brutalnymi, pozbawionymi martyrologii obrazami nieludzkich cierpień, którym poddawani byli jeńcy wojenni. Już dawno nie czytałam książki, która wzbudzałaby we mnie aż tyle sprzecznych uczuć - od szczerego wzruszenia, przez śmiech, po obrzydzenie czy przygnębienie. Naciąganie przez Dorriga norm moralności to jeden z ważniejszych elementów tej historii; świadomość krzywdzenia żony nie powstrzymuje głównego bohatera. Silne uczucie, którym  darzy tę drugą kobietę jednocześnie niszczy go i motywuje do działania.

Choć ta opowieść miejscami jest tak szczera, że aż odpychająca, to jednak z czystym sumieniem mogę nazwać ją jedną z najpiękniejszych książek wydanych w tym roku. Składa się na to zarówno niezwykły język i styl autora, jak i kreacja głównego bohatera - człowieka nie do końca dobrego, ale jednak wzbudzającego sympatię czytelników. Misternie skonstruowana narracja z licznymi zakrętami i subtelnymi zwrotami akcji tworzy dzieło wyjątkowe. Potrzeba ogromnego skupienia i spokoju, by w pełni móc cieszyć się tą historią, ale obiecuję każdemu niezdecydowanemu, że naprawdę warto poznać prozę Flanagana.

Ocena: 9/10

Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Premiera: 8.10.15
Strony: 473

1 komentarz: