piątek, 2 października 2015

Petr Měrka "Jestem egzaltowaną lentilką"

Październik rozpoczynam niesamowitą lekturą. Wszystko jest w niej niezwykłe, od rozczulającego tytułu, przez przepiękny przyciągający oko projekt okładki, po przyprawiającą o wielokrotne omdlenia umysłowe treść. Inna niż wszystko, co dotychczas czytałam, a przy tym  - mam takie wrażenie - dobrze wpisuje się w tematykę serii Stehlík, tworzonej przez Mariusza Szczygła.


W zbiorze kilkudziesięciu luźno powiązanych ze sobą surrealistycznych opowiadań, jednym z głównych bohaterów jest sam autor. Jest rok 2033, Měrka oraz inne postaci wegetują w świecie wypaczonych zasad, gdzie niepotrzebne dzieci sprzedaje się, z mięsa bezdomnych produkuje się karme dla zwierzat domowych. U szczytu władz bogaci rządzą żelazną pięścią, zamykając niższe klasy społeczne w obozach koncentracyjnych, a eugenika kwitnie jak za czasów Hitlera.

Autor czerpie z orwellowskiej rzeczywistości pełnymi garściami. Bezrobotni chodzą do Urzędu Niezatrudnienia, sprawy dzieci załatwia się Urzędzie Bezpieki. Za przysługi sprzedaje się ciało, ratunkiem od śmierci jest praca pisarza. Rodzice wykorzystują dzieci seksualnie, a perwersja postrzegana jest jako coś normalnego. Wartość człowieka jest tak niska, że zabicie go nie jest niczym złym ani szokującym. Zło wychodzi na pierwszy plan, a wszystkie piętnowane w naszym społeczeństwie zachowania u Měrki stają się normą.

Wulgarny język, wszechobecna przemoc, bezpruderyjny seks i serwowane do śniadania używki - wszystko składa się na ten niewielki objętościowo zbiór. Nieskrępowana konwenansami wyobraźnia autora i niezwykła umiejętność obserwacji świata czynią te króciutkie opowiadania wyjątkowymi.   Měrka nie boi się poruszać drażniących tematów, wręcz prowokuje swoimi przemyśleniami, które obnażają ludzkie zepsucie, ostrzegając przed nieuniknionym upadkiem obyczajowości naszej cywilizacji.

Napisać o tej książce, że jest obrzydliwa, to niedopowiedzenie. "Lentilka" jest dla mnie lekturą tak odpychającą, że aż fascynującą. Czytelnik dostaje do ręki zbiór tekstów tak bardzo prawdziwych i odważnych, że nie każdy będzie w stanie je zaakceptować. Stąd okładkowe ostrzeżenie o treściach z gatunku drażniących, którymi Měrka bogato doprawił opowieść o świecie, który wkrótce może stać się naszą rzeczywistością. Ta książka na długo do mnie przylgnie, tym bardziej, że cała poznaczona jest karteczkami indeksującymi; już dawno nie zaznaczyłam tylu ciekawych cytatów w fikcji literackiej. Szczerze polecam.

Ocena: 8/10

Wydawca: Dowody na Istnienie
Premiera: 8.09.15
Strony: 152

5 komentarzy:

  1. Brzmi naprawdę bardzo intrygująco! Czeskie rzeczy czasami w swoim absurdzie są doskonałe i mam wrażenie, że ta książka też taka jest :) Mam nadzieję, że kiedyś wpadnie mi w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno Ci się spodoba, choć przyznaję, że jest popieprzona, jak mało co! :)

      Usuń
  2. W czasie tegorocznego, czeskiego Literackiego Sopotu kilka razy słyszałam o tej książce, ale jakoś boję się jej, szczególnie po takiej recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka jest przede wszystkim śmieszna, więc nie ma się co bać :)

      Usuń
    2. Jest prześmieszna, tylko trzeba mieć do niej otwarty umysł. Powiedzmy, jeśly lubisz humor Monty Pythona, to Lentilka też Ci się spodoba. :)

      Usuń