sobota, 10 października 2015

David Frenkiel, Luise Vindahl "Green Kitchen. Zielono & zdrowo"

Moja kulinarna osobowość mieści się w pojęciu fleksitarianizm: nie przepadam za mięsem, choć nie rezygnuję z niego całkowicie. Żywieniowo identyfikuję się zarówno z Davidem, jak i Luise - autorami książki, szwedzko-duńską parą mieszkającą z córeczką Elsą i synkiem Isakiem w Sztokholmie. Eksperymentują w kuchni wegetariańskiej od wielu lat i całemu światu znani są jako autorzy bloga kulinarnego Green Kitchen Stories. Ich pierwsza książka ukazała się w Polsce pod koniec wakacji.


Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że ten tytuł to jedna z lepiej wydanych książek kucharskich. Minimalistyczna i bardzo oszczędna, pozbawiona zbędnych zapychaczy, naturalna. Zupełnie, jak przepisy, które znajdziemy w środku. Zawsze warto przejrzeć spis treści, zanim podejmie się decyzję o zakupie. Dla mnie podział na posiłki jest bardzo praktyczny, ułatwia przeglądanie książki, kiedy szukam dania odpowiadającego moim potrzebom.



Pierwszy rozdział to  niezbędnik początkującego wegetarianina; autorzy wymieniają w nim wszystkie ciekawe składniki zrównoważonej diety bezmięsnej. Dalej m.in. część poświęcona przekąskom i posiłkom łatwym do zapakowania, muffiny, tarty czy sałatki. Warto również więcej czasu poświęcić często niedocenianym przez ludzi napojom. Mówi o znaczeniu wody dla organizmu, ale jak można ją "doprawić"? Jesienią świetnie sprawdzi się na przykład czaj z orzechami i masalą, herbata słodka, aromatyczna i idealnie rozgrzewająca w chłodniejsze dni.



Najważniejsza sekcja to ta, w której znajdziemy przepisy na pyszne, sycące obiady. Ponieważ uwielbiam kasze, szczególnie zachwyciła mnie zupa gryczana z imbirem - na pewno zrobię ją w tym miesiącu nie jeden raz. Z kolei przepis na pulpeciki z soczewicy to świetny pomysł na obiad "na wynos", do podgryzania przy biurku w bardziej pracowite dni. Wygląda na to, że znajdę tu wszystko, czego mi potrzeba.. i wiele więcej.



Skandynawski minimalizm widoczny w fotografii naprawdę przekonał mnie do tej książki. Oprócz wielu przepisów na pysznej i wartościowe posiłki, w "Green Kitchen" czytelnik łasuch i esteta znajdzie luźno powiązane z treścią zdjęcia, które jednak świetnie dopełniają całości. Zrobiłam się głodna od samego patrzenia, a w głowie aż kotłuje mi się od pomysłów obiadowych na kolejne tygodnie. Byłoby cudownie, gdybym dała radę skorzystać z pomysłów na śniadania, ale chyba zostawię sobie tę przyjemność na weekendy. Polecam osobom doceniającym piękno i prostotę zdrowej kuchni.

Ocena: 8/10
Wydawca: Buchmann
Premiera: 26.08.15
Strony: 250

4 komentarze:

  1. Książka zdecydowanie dla mnie :D Wegetarianką jestem ponad 10 lat, a teraz przechodzę na weganizm ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo. Zazdroszczę i życzę Ci powodzenia. :)

      Usuń
  2. Zdjęcia są przepiękne, z tego co widzę. Nie jestem wegemaniaczką, ale zdecydowanie lubię warzywne potrawy w przeciwieństwie do mojego mięsożernego lubego, który codziennie woła o swoją porcję krwistego ;) Po książkę na pewno sięgnę :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było podobnie, ale poczyniliśmy z drugim połówkiem postępy w kwestii jego miłości do mięsa i teraz warzywne obiady jemy dużo częściej. :)

      Usuń