niedziela, 4 października 2015

Chimamanda Ngozi Adichie "Fioletowy hibiskus"

Chimamandę Ngozi Adichie uznaje się za jedną z bardziej utalentowanych nigeryjskich pisarek młodego pokolenia. Swój czas dzieli między Nigerię a Stany Zjednoczone, gdzie uczy kreatywnego pisania. "Fioletowy hibiskus" to jej debiutancka powieść, którą dokończyłam prawie rok po tym, jak pierwszy raz do niej zajrzałam.


Piętnastoletnia Kambili mieszka w pięknym domu z rodzicami i dwa lata starszym bratem imieniem Jaja. Uczy się w najlepszej szkole w mieście, ma swojego szofera, nie martwią jej braki żywności i prądu, które dotykają większość kraju. Z ojcem tyranem i religijnym ortodoksem łączy ją relacja oparta na strachu. U podstaw miłości, szacunku i posłuszeństwa stoi obawa przed przemocą domową. W domu rodziny Achike ojciec sprawuje niepodzielne rządy. Jego żona nie śmie mu się sprzeciwić, sama niejednokrotnie pada ofiarą porywczego Eugena. Życie dzieci planowane jest co do minuty, aby nie marnowały cennego czasu na aktywności inne niż nauka, modlitwa czy rodzinne czytanie wartościowej prasy.

Adichie stworzyła historię rodziny, która rozpada się od środka, pod pozorem idealności skrywa liczne problemy. Domownicy przypominają aktorów, którzy zaledwie odgrywają narzucone im przez ojca Kambili role. Cała trójka żyje w kłamstwie, za każdym razem rozgrzeszając swego oprawcę. Taki stan utrzymuje się, dopóki Kambili i Jaja nie spędzą kilku dni u siostry ojca, kobiety zupełnie innej niż Eugene. Ifeoma uczy ich, że życie rodzinne nie musi być wypełnione bezustannym strachem.

Kiedy głównym bohaterem staje się dziecko i czytelnik mimowolnie przybiera jego perspektywę, dostrzega, jak słabe i bezbronne jest w obliczu zagrażającego mu rodzica. Uzależnienie od oprawcy jest silne - towarzyszy jej od samego początku, w przeciwieństwie do relacji łączącej ojca i matkę Kambili. Ciche porozumienie między ofiarami to jedyna, a ostatecznie najskuteczniejsza broń przeciwko brutalnemu Eugenowi. W historii przeraża najbardziej niesamowity wpływ ojca na dziecko - dziewczyna nawet w myślach nie potrafi myśleć o nim źle, obawiając się natychmiastowej kary.

Język Adichie jest tak lekki i jednocześnie piękny, że trudno oderwać się od opowieści o dorastaniu i przemianie Kambili w niezależną kobietę. Ciężka droga, jaką przebywają razem z matką i bratem naznaczona jest cierpieniem, wymaga podjęcia wielu bolesnych decyzji, nie bez konsekwencji dla wszystkich bohaterów. Bardzo dobra, choć trudna lektura.

Ocena: 8/10

Wydawca: Harper Perennial (w Polsce - Zysk i S-ka)
Premiera: 2008
Strony: 307

4 komentarze:

  1. Nie słyszałam o tej autorce, ale po Twojej recenzji wiem, że muszę to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest zbyt popularna u nas, ale zawsze można to zmienić :)

      Usuń
  2. Niedawno przeczytałam Amirykaanę i nabrałam ochoty na więcej Adichie :) Sprawdzę, może pląta się gdzieś na półkach biblioteki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie ją od roku obiecuję i w końcu się zabrałam :)

      Usuń