środa, 23 września 2015

Szymon Kubicki "Facet i kuchnia. Smacznie, kreatywnie i bez glutenu"

Moją najnowszą kulinarną fascynacją jest książka autora bloga o gotowaniu Facet i Kuchnia. Przyznam szczerze, że dopóki nie dowiedziałam się o planowanej premierze wydawniczej, nie wiedziałam, że gdzieś w otchłaniach internetu facet z brodą gotuje różne zdrowe pyszności. Teraz już go znam i mogę śmiało powiedzieć, że adres, pod którym rezyduje, dołączy do mojej sporej i ciągle rosnącej listy ulubionych stron o gotowaniu.


Od zawsze zazdrościłam Amerykanom ich wspaniale wydawanych książek kucharskich. Dobra oprawa graficzna stoi u nich na równi z wartością i użytecznością samych przepisów. Na szczęście od paru lat na naszym rodzimym rynku zmienia się wiele w kwestii poradników kulinarnych. Są równie piękne, co inne gatunki, a może nawet o niebo od nich lepsze, bo na widok przykuwających wzrok fotografii jedzenia od razu chce się gotować.

Na stronę wizualną "Faceta i kuchni" nie mogę narzekać. Jest piękna, pełna soczystych barw, taka właśnie, jaka powinna być kuchnia - nie tylko smaczna, ale świetnie wyglądająca na talerzu. Fotografia gra tu rolę równorzędną do przepisów, a autorką zdjęć jest żona autora Małgorzata Napiórkowska-Kubicka. 




Książka jest w przeważającej części wegetariańska, choć znalazło się w niej miejsce na dwa mięsno-rybne rozdziały. Układ tematyczny, widoczny w spisie treści, uważam za niezwykle trafiony. Zamiast podziałów na typy posiłków (śniadania, zupy, dania główne, przekąski, wypieki), przepisy ułożone zostały w grupach, według wiodącego składnika. To naprawdę wygodne, bo moje gotowanie zaczyna się zwykle od ochoty na określony produkt. Dziś, na przykład, chodził mi po głowie szpinak. W części poświęconej daniom z nim lub/oraz jarmużem (który wielbię równie mocno), znaleźć można trzy ciekawe dania obiadowe i jedno śniadaniowo-przekąskowe.


Motywem przewodnim książki przede wszystkim unikanie glutenu i pustych kalorii, które dostarcza. Jak pisze autor, chodzi o urozmaicenie diety i kreatywniejsze podejście do żywienia. Nie choruję na celiakię, ale właśnie rezygnacja z mąki pszennej czy żytniej to dla mnie najrozsądniejsze podejście do odchudzania. Nie diety cud, głodówki czy odmawianie sobie kolacji, a makaron ryżowy zamiast zwykłego na obiad, podobnie jak śniadaniowa frittata jako alternatywa dla tradycyjnej kanapki. 


Same przepisy są pyszne, pełne smaków i aromatów, kolorowe, kuszące, kreatywnie proste i naprawdę uniwersalne - można nimi uraczyć zarówno najbliższych jak i gości. Wszyscy będą zachwyceni, bo tak dobrze wyglądające i smakujące dania przypadną do gustu każdemu. Chyba, że jest się wyjątkowo wybrednym człowiekiem, choć również na takich autor znalazł sposób - przykładem jest wytrawna nutella dla tych, którzy nie przepadają za owocowymi deserami.


Kuchnia gotującego faceta idealnie wpisuje się w moje upodobania kulinarne. Większość składników - szczególnie pochodzenia roślinnego - uwielbiam i często używam w gotowaniu, choć znajdą się też pojedyncze przypadki, gdzie będę musiała wtrącić swoje trzy grosze. Książka zawiera sto trzydzieści przepisów i na pewno sporo czasu zajmie mi przekopanie się przez całość, ponieważ nie ma tam dania, którego nie chciałabym przyrządzić w domu.

Jedno jest pewne - nie zabraknie mi pomysłów na obiady przez kilka kolejnych miesięcy. Takie książki kucharskie naprawdę warto mieć na swojej półce - po części również jako alternatywę dla lansujących się w mediach profesjonalnych szefów kuchni. Przede wszystkim jednak cieszę się z jej posiadania, bo lubię eksperymentować w kuchni, a to właśnie umożliwią mi przepisy gotującego brodacza. Szczerze polecam, nawet największej kuchennej sierotce - tak przejrzyście opisanych przepisów nie da się zepsuć!

Ocena: 9/10

Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Premiera: 23.09.15
Strony: 320

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz