poniedziałek, 21 września 2015

Kate Atkinson "Kiedy nadejdą dobre wieści?"

Czytelnicze zwyczaje innych ludzi mogą zadziwiać. Oprócz tradycjonalistów, znam osoby, które nie zaczną książki bez sprawdzenia jej zakończenia. Są też czytający cykle od środka, do których grona mogę zaliczyć siebie. Skusiłam się na kryminały Kate Atkinson, bo uwielbiam książki, w których losy różnych bohaterów w ciekawy sposób się ze sobą splatają. Jakie są moje wrażenia? Jak najbardziej pozytywne.


Najlepiej tę historię opisał w blurbie wydawca, dlatego tym razem wyjątkowo odejdę od standardowego skrótu początku fabuły. Czarna Owca zachęca do lektury w następujący sposób:

W spokojnym, wiejskim zakątku Devonu sześcioletnia dziewczynka jest świadkiem wstrząsającej zbrodni. Trzydzieści lat później morderca wychodzi z więzienia.

W Edynburgu nadkomisarz Louise Monroe szuka zaginionej osoby. Niebawem znów spotka na swojej drodze danwego znajomego - detektywa Jacksona Brodiego.

Szesnastoletnia Reggie pracuje jako niania. Pewnego dnia jej pracodawczyni znika z dzieckiem. Reggie wydaje się jedyną osobą zaniepokojoną tym faktem.

Wkrótce ich losy nieoczekiwanie się splotą...

Trzecia część cyklu o detektywie Jacksonie Brodie wciągnęła mnie bez reszty już od pierwszych stron. Dosłownie przylepiła mi się do rąk i nie byłam w stanie sie od niej oderwać. Co jeszcze lepsze, nie odczuwałam zupełnie, że czytam kontynuację, a przy tym mój apetyt na wcześniejsze tomy wzrastał w miarę czytania.

Styl Atkinson jest na tyle naturalny i lekki, że wzrok dosłownie płynie po kolejnych stronach, aż nagle dociera się do końca. Bohaterowie, choć nie bez wad, od razu dają się polubić. Ich skomplikowane historie łączy wspólny mianownik w postaci doskwierającej samotności i poczucia wyobcowania. Kolejne śmierci bliskich im osób czynią z Louise, Reggie, Joanny i Jacksona prawdziwych indywidualistów.

Przeplatające się wątki świetnie budują napięcie i sprawiają, że z chęcią wraca się do danego bohatera, oczekując kontynuacji jego losów. Czytanie ani trochę się nie dłuży, choć nie mogę powiedzieć, że opowieść zmroziła mi krew. Mimo braku napięcia, nie uważam tej książki za źle napisaną. Od strony konstrukcji bohaterów autorka świetnie sobie poradziła, wynagradzając mi niedostatki emocji.

Nie spodziewałam się zupełnie, że ten tytuł tak mnie wciągnie, ale właśnie dla takich czytelniczych niespodzianek poznaję nowych autorów i daję szansę mniej docenianym przeze mnie gatunkom. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że "Kiedy nadejdą dobre wieści?" zachęciła mnie do sięgnięcia po poprzednie części i, naturalnie, po czwartą, która - jeżeli wierzyć internetowi - powinna ukazać się jeszcze w tym roku.

Ocena: 7/10

Wydawca: Czarna Owca
Premiera: 29.07.15
Strony: 432

4 komentarze:

  1. Tomik poezji - tak, tylko taką książkę mogłabym czytać od końca ;-) Na pewno nie kryminał!
    Czy Atkinson można bez ryzyka czytać od środka? Czy kolejne tomy cyklu są ze sobą jakoś powiązane? Kusi mnie ta autorka, bo wiele słyszę o jej książkach dobrego, ale nie wiem, od której zacząć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, ile wcześniej o głównym bohaterze zdradzają poprzednie części, ale mam ochotę się wkrótce przekonać. :)

      Usuń
  2. Dostałam na urodziny "Jej wszystkie życia" Kate Atkinson. Opis bardzo mnie zainteresował, ale jeszcze wcześniej przykuła moją uwagę okładka. Teraz chętnie sięgnę również po tę serię autorki :)

    http://fascynacja-ksiazka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę, o której piszesz poleciło mi już sporo osób i chyba prędzej czy później będę musiała się za nią zabrać. :)

      Usuń