poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Buchi Emecheta "The Joys of Motherhood"

Są takie książki, które mimo sporego międzynarodowego sukcesu nigdy nie trafiły na nasz polski rynek książki. A szkoda, bo ja najchętniej liczne zapychacze o niczym miesiącami tkwiące na księgarnianych półkach zastąpiłabym powieściami, których lektura jest nie dość, że przyjemna, to i wartościowa. 


Jest rok 1934, Lagos, czasy kolonizacji brytyjskiej. Nnu Ego w młodym wieku staje się żoną człowieka, któremu nie potrafi dać dziecka, będącego synonimem wartości kobiety w świecie zdominowanym przez płeć przeciwną. Przystojny mężczyzna w swoim rozgoryczeniu i frustracji porzuca główną bohaterkę na rzecz kolejnej małżonki, uprzednio dotkliwie ją bijając. Okryta hańbą i napiętnowana z powodu swej bezpłodności dziewczyna wraca do wioski ojca, który postanawia szybko znaleźć kolejnego zięcia. Tym razem wybór pada na mieszkającego w stolicy Nigerii Nnaife - mężczyznę o odpychającym wyglądzie i nieciekawej, wręcz poniżającej pracy służącego białych panów.

Szczęśliwa - tylko gdy rodzą się kolejne dzieci, spełniona - gdy noworodki okazują się być płci męskiej. Zazdrosna o inne kobiety, niezadowolona z męża i jego słabych zarobków, zajęta wychowywaniem powiększającej się gromadki potomków i dorabianiem drobnym handlem na własne wydatki. Gdy mąż wyrusza do Indii, biorąc udział w nieswojej II wojnie światowej po stronie Wielkiej Brytanii, Nnu Ego staje na czele rodziny. Sama z trudem radzi sobie z dziećmi, pracą i domem, jednak robi wszystko, by nikomu niczego nie zabrakło. Jak życie wynagrodzi jej trudy życia, gdy synowie postawią na edukację, córki dorosną i same staną się matkami, a mąż po raz kolejny opuści rodzinę? 

"The Joys of Motherhood" to niezwykle wciągająca, prawdziwa, dotykająca historia o trudach macierzyństwa w czasach, gdy kobieta była własnością męża. Główna bohaterka ma wiele wad, choć nie można o niej powiedzieć, że nie była całkowicie oddana roli żony i matki. Od razu polubiłam tę buntownicza duszę, której życie nie oszczędzało od kiedy stała się dorosłą kobietą, nie mówiąc już o starości. Wynagrodzeniem cierpień była duża, jednak skromnie żyjąca rodzina, która w kryzysowych sytuacjach zawodziła bardziej, niż obcy ludzie. 

Ironiczny, prowokujący do przemyśleń tytuł skrywa w sobie głęboki przekaz. Kobieta to nie przedmiot, niczyja własność, a wolny człowiek, którego życie powinno być docenianie na równi z męskim. Poświęcenie wolności dla dzieci i męża nie niesie ze sobą żadnych korzyści poza tradycyjnym w kulturze docenieniem płodności jako cechy charakteryzującej prawdziwą kobietę. A na co komu szacunek sąsiadów i przyjaciół, które nie dadzą starej schorowanej matce opieki należnej po latach doświadczania wątpliwej radości macierzyństwa?

Ocena: 8/10

Wydawca: Heinemann Educational Books Inc
Premiera: 1979, 1988 (wydanie V)
Strony: 224

4 komentarze:

  1. A może by tak przełożyć i poszukać wydawcy? ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście szkoda, że nie została wydana. Może jednak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam przetłumaczę, tylko niech ktoś zapłaci i wyda :D

      Usuń