wtorek, 4 sierpnia 2015

Anna Marchewka "Ślady nieobecności. Poszukiwanie Ireny Szelburg"

Fakt, że jakiegoś pisarza lub jakiejś pisarki nie znam lub nie kojarzę, nie oznacza bynajmniej braku zainteresowania z mojej strony. Nauka, czy to szkolna czy we własnym zakresie, nigdy się nie kończy - i właśnie dlatego postanowiłam poznać postać, o której wcześniej nie słyszałam. A poza tym dałam się uwieść przepięknie wydanej książce, która swoim wyglądem zachęca do sięgnięcia po nią. Do tego naprawdę genialny tytuł - jak mogłam się oprzeć?


Irena Szelburg (lub też Ewa Szelburg-Zarembina) to niezwykle płodna pisarka tworząca od wczesnych lat dwudziestych do późnych siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Największy sukces odniosły jej książki dla dzieci i młodzieży, choć nie ograniczała się tylko do prozy dedykowanej najmłodszym. Związana była głownie z Nałęczowem, Lublinem i Krakowem - i to tam wyrusza autorka, by odnaleźć ducha nieżyjącej już artystki.

"Ślady nieobecności" to podążanie urywającymi się co rusz tropami, próba odbudowania portretu kobiety, która rozpłynęła się w świadomości i pamięci ludzi. Strzępki cudzych wspomnień, resztki faktów, niekompletne informacje. Tylko tym dysponuje autorka - i właśnie tym skromnym materiałem operuje, przybliżając czytelnikom postać Ireny Szelburg, wciąż jednak niezwykle tajemniczą, rozmytą, być może nawet trochę niedostępną.

Krok po kroku, opowieść o życiu - również prywatnym - Szelburg, odkrywa przed odbiorcami wizerunek kobiety utalentowanej i pracowitej. Zakochanej w drugim mężu, milczącej na temat czasów pierwszego, krótko trwającego małżeństwa. Żmudna analiza postaci wielkiej nieobecnej byłaby niemożliwa bez uwzględnienia jej twórczości. Bo to właśnie wykreowani przez nią bohaterowie mówią o pisarce więcej, niż zdjęcia, historie znajomych czy jej prywatna korespondencja. Są jednością, zupełnie jakby Irena Szelburg oddawała każdej swej książce cząstkę siebie.

To już druga przeczytana przeze mnie ostatnio historia o kobiecie niesłusznie zapomnianej przez współczesne pokolenia. Dzięki tej niecodziennej biografii postać Szelburg na powrót staje się żywa, nabiera kolorów; legenda wraca na swe należyte miejsce w pamięci ludzkiej. Stanowiące drugą część publikacji fragmenty powieści pisarki to kolejne warstwy, w które Anna Marchewka ubiera postać zupełnie pomijaną przez dzisiejszych czytelników. "Ślady nieobecności" to ciekawa choć - co sugeruje nawet tytuł - niepełna biografia, która urywa się nagle, zupełnie jak nasza wiedza o Irenie Szelburg. 

Ocena: 6/10

Wydawca: DodoEditor
Premiera: 16.08.15
Strony: 352

8 komentarzy:

  1. Ja to chyba jednak dziwne książeczki znam z dzieciństwa bo Ewa Szelburg-Zarembina to dla mnie klasyka ;) "Królestwo bajki", "Dziadzio Mrok", "Najmilsi" to te które pamiętam, ale pewnie jeszcze coś by się znalazło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie byli Brzechwa, Tuwim i Andersen :D

      Usuń
    2. Brzechwa, Tuwim i Andersen też!. Ale poza tym wielokrotnie czytana "Mała księżniczka" i "Tajemniczy ogród", "Za złotą bramą" Heleny Bechlerowej (i te ilustracje Szancera!), "Bułeczka" Korczakowej i wiele innych takich mniej znanych, których okładki mam przed oczami, a tytuły gdzieś uleciały...

      Usuń
  2. A u mnie jej "Idzie niebo ciemną nocą" <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dodatku Paweł pracuje w szkole jej imienia :)

      Usuń
    2. Ja to żyję na jakiejś obcej planecie, bo nie potrafię sobie przypomnieć z dzieciństwa żadnej z jej bajek..

      Usuń
  3. Nie wiedziałam, że Ona pisała takze książki dla dorosłych. Ale dziecięce bardzo lubiłam.
    A wydanie przypomina mi jakiś sekretny pamiętnik. Sama bym w takim popisała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, książka jest przecudownie wydana!

      Usuń