poniedziałek, 13 lipca 2015

Weronika Murek "Uprawa roślin południowych metodą Miczurina"

Dziś opowiem trochę o mojej nowej ulubionej o kaczce dziwaczce i do tego debiutantce. Będzie krótko, abstrakcyjnie i zgodnie z treścią omawianej lektury. Mocno przytwierdzonych do rzeczywistości proszę o zrozumienie dla pokrętnego świata marzycieli.


Naprawdę chciałam napisać normalną recenzję, taką od A do Z, od krótkiego streszczenia do subiektywnej opinii, ale najzwyczajniej w świecie nie potrafię się do tego zebrać. Nie wypada również przemilczeć tak ciekawą książkę. W mojej głowie, już na samą myśl o tym niewielkim objętościowo zbiorze opowiadań, kłębi się i kotłuje od porównań, określeń i podsumowań.

Zupełnie niezapowiadający tego, co czyha na czytelnika w środku tytuł sprawił, że po tę książkę sięgałam z lękiem. Jednak obawa o to, że zaraz zza okładki wyskoczy nudna rozprawa botaniczna, rozproszyła się na widok kompletnie abstrakcyjnej okładki. Jej związek z tytułem czy treścią również wydaje się zupełnie przypadkowy. Ale przypadki zwykle mają to do siebie, że są celowe, niczym wyjątki potwierdzające regułę.

Nierealna rzeczywistość pełna zwykłych dziwolągów - tak właśnie mogłabym streścić każde z opowiadań Weroniki Murek. Choć to otwierające zbiór i jednocześnie najdłuższe jest moim ulubieńcem, to jednak cała reszta krótkich historyjek bez ładu i składu da się polubić. Kto nie pokocha nerwowo chorych i ich marchewki gryzionej a'la gra na harmonijce, żywej-nieżywej Marii, chłopca z mięsa czy polskiego kosmonauty na falach radiowych?

"Uprawa roślin południowych.." to przede wszystkim niedorzeczne sytuacje, w których nieprawdopodobne postaci wygłaszają swe absurdalne opinie o świecie; całość zamknięta oczywiście w nieszablonowej formie półpłynnej. Wszystko umyka tu czym prędzej przed jakimikolwiek ramami i ograniczeniami. Nie ma jednej etykietki, którą można przykleić do miczurinowych historii. A i dziesięć nie wystarczy, by w pełni opisać, co czeka czytelnika, który odważy się zajrzeć do świata wykreowanego przez autorkę. W głowie się nie mieści - niech te słowa służą za rekomendację.

Ocena: 8/10

Wydawca: Czarne
Premiera: 12.02.15
Strony: 144

4 komentarze:

  1. Pamiętam, że byłam zachwycona tym zbiorem opowiadań. Niesamowity debiut, piorunujący wręcz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, na kolejny taki literacki oryginał przyjdzie nam pewnie długo czekać.

      Usuń
  2. Wypatrzyłam ją jakiś czas temu w zapowiedziach Czarnego i... zupełnie o niej zapomniałam! Muszę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka mała i niepozorna, ale nieźle miesza w głowie.

      Usuń