środa, 8 lipca 2015

Marian Izaguirre "Tamte cudowne lata"

Podobają mi się takie książki-niespodzianki jak ta. Lubię, kiedy moje przypuszczenia się nie sprawdzają i wbrew oczekiwaniom zakochuję się w historii, do której podchodzę z wielką ostrożnością. Czym Marian Izaguirre podbiła moje czytelnicze serce?


Główną bohaterką powieści jest tajemnicza starsza kobieta imieniem Alice, która niepostrzeżenie zakrada się w spokojne i skromne życie Loli i Matíasa. Właściciele podupadającego antykwariatu nawiązują z kobietą bliską relację, która odmieni życie całej trójki. Tu właściwie można zakończyć skrót treści. Po prostu trzeba tę książkę samemu przeczytać, by nie popsuć sobie niespodzianki. Dlatego bez zbytniego zagłębiania się w fabułę, pozwolę sobie krótko opisać wszystko, co najlepsze "Tamtych cudownych latach".

Na pierwszy plan wysuwa się tak lubiana przeze mnie w literaturze pięknej kompozycja ramowa. Spójnie łączy historię z przeszłości zawartą w opowieści o teraźniejszości. Książka w książce to motyw, który pokochałam dzięki twórczości Jeanette Winterson. Izaguirre świetnie dała sobie radę z taką konstrukcją i sprawiła, że już od pierwszych stron trudno było oderwać się od tej historii.

Tajemnica - nie byle jaka i na pewno nie tandetna, sensacyjno-obyczajówkowa. Dzięki solidnie zawiązanej akcji, obydwa wątki zdają się tak samo ważne i potrzebne. Choć zdecydowanie ciekawszy wydał mi się ten związany z zagadkową postacią Rose Tomlin, to i drugi z biegiem czasu zdołał mnie do siebie przekonać.

Narracja. Opowieść toczy się przede wszystkim dzięki Alice, ale pojawia się także osoba trzecia, która relacjonuje czytelnikowi wydarzenia z życia Loli i jej męża. Dzięki temu zabiegowi czytelnik szybko przywiązuje się do wszystkich pierwszoplanowych bohaterów i lepiej ich poznaje. Szczególnie życie księgarzy oglądane z kilku perspektyw, zwyczajniejsze od dziwnych losów dziewczyny o włosach jak len, nabiera nowych barw i okazuje się na swój sposób fascynujące.

Zakończenie. Proste, piękne, klasyczne rozwiązanie wątków. Zwyczajnie wzruszające. Czego chcieć więcej od dobrej wakacyjnej lektury? Polecam wszystkim tym, którzy szukają czegoś ambitniejszego, ale ciągle lekkiego. Nie rozczarujecie się.

Ocena: 8/10

Wydawca: Prószyński i S-ka
Premiera: 21.08.14
Strony: 408

2 komentarze:

  1. Tak myślałam, że Ci się spodoba <3
    I pierwsze zdanie Twojej recenzji potwierdza moje wrażenia - spodziewałam się historii jakich wiele, a dostałam coś bardzo (moim zdaniem) nowatorskiego.
    darzę tę książkę ogromnym sentymentem.

    OdpowiedzUsuń