sobota, 25 lipca 2015

Jonathan Safran Foer "Zjadanie zwierząt"

Nie spodziewałam się zupełnie, że po lekturze "Jeść przyzwoicie" Karen Duve coś jeszcze będzie w stanie mnie zaskoczyć, czy nawet zszokować. Tak było, dopóki nie otworzyłam "Zjadania zwierząt", które całkowicie mnie... zjadło.

Te dwa z pozoru podobne tematycznie tytuły okazały się zupełnie różne. O ile książka Niemki opierała się na analizie autoeksperymentu żywieniowego, o tyle Foer skupia się głównie na etyce i moralności w odniesieniu do świetnie rozwiniętego przemysłu mięsnego. Zagląda w każdy kąt i zaułek, nawet najciemniejszy. Pisze o hodowcach i ich hodowlach, biorąc pod lupę każdy krok produkcji tak chętnie kupowanego przez nas białka zwierzęcego.



W książce autor stosuje podział na ryby, ptaki, świnie i krowy i po kolei opisuje warunki w hodowlach przemysłowych. Osobny rozdział poświęcony jest rzeźniom; tu naświetlone zostają liczne nadużycia i okrucieństwa względem zwierząt w ostatnich chwilach ich pełnego bólu życia. Bo przeznaczone na pokarm ludzki stworzenia dotykają za życia liczne niepełnosprawności spowodowane taką, a nie inną metodą chowu. W publikacji znalazło się też miejsce na długi spis grożących ludziom chorób odzwierzęcych. Tu robi się strasznie, ale przecież nie jest wcale tak, że żyjemy w nieświadomości. Wolimy ignorować fakty, których Foer nie chce przemilczeć.

Dla równowagi pisarz przytacza również parę pozytywnych przykładów zza oceanu, dając głos tym, którzy starają się walczyć z chorymi metodami korporacji rządzących rynkiem mięsnym w Ameryce. Smutna prawda jest jednak taka, że trudno walczyć z czymś, co ma poparcie w prawie stanowym. Na paru stronach pojawiają się cytaty aktywistów walczących o prawa zwierząt - ile prawdy jest w ich sloganach? Czy i tu nie kryje się jakiś ukryty cel? Wreszcie ciekawie wplecione między hodowlane realia statystyki dotyczące smakoszy mięsa w porównaniu do wegetarian, spójnie łączą temat zwierząt i ludzi.

Do wegetarian zaliczyć można m.in. tak różnych ludzi jak Tołstoj, Ghandi, Hitler czy syn Martina Luthera Kinga, Dexter Scott King; jest nim też autor książki, Amerykanin o żydowskim pochodzeniu. Mimo to "Zjadanie zwierząt" trudno nazwać podręcznikiem wzorowego jarosza. Lektura ta to po prostu lekcja etyki dla człowieka współczesnego, leniwego, nieświadomego hipokryty. Dla smaku (!) paskudnej jakości mięsnego ochłapu z maltretowanego i schorowanego zwierzęcia ludzkość jest w stanie przymknąć oczy na przemoc, która już w odniesieniu do ludzi byłaby czymś szokującym i niedopuszczalnym w naszych czasach.

Ocena: 8/10

Wydawca: Krytyka Polityczna
Premiera: 19.06.13
Strony: 320

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz