czwartek, 30 lipca 2015

Amos Tutuola "Smakosz wina palmowego"

Afryka, Czarny Ląd - ten kawałek świata nierozerwalnie kojarzy nam się z legendami, egzotyczną, zupełnie odmienną od naszej kulturą. Ten kontynent jest na mojej liście miejsc, które kiedyś chciałabym przemierzyć wzdłuż i wszerz. Póki co muszą jednak wystarczyć mi podróże literackie, nie mniej kształcące od tych tradycyjnych.


Amos Tutuola, jeden z najważniejszych pisarzy afrykańskich, dzięki "Smakoszowi wina palmowego" stał się ambasadorem kultury nigeryjskiej na całym świecie. Choć w Polsce jest raczej mało znany, jego twórczość zachwyciła miliony czytelników na całym świecie. Pod wrażeniem pióra Nigeryjczyka był sam T.S. Eliot. Lepszej rekomendacji nie potrzeba. Ale jeśli ktoś ciągle waha się nad tą książką, to proszę o uwagę - będę chwalić.

Tytułowy Smakosz to bohater idealny; jest mądry, ale nie przemądrzały, jest sprytny, ale nie na tyle, by uniknąć licznych przygód. Opętany misją odnalezienia swego zmarłego winiarza przemierza światy i zaświaty, spotyka ludzi, zwierzęta, duchy, demony i bogów. W tej pełnej zaskakujących wydarzeń opowieści rozmywa się i upłynnia granica między żywymi a martwymi, między życiem a śmiercią, między móc a nie móc.

Tutuola czerpał w swej twórczości pełnymi garściami z barwnego folkloru plemienia Jorubów, z którego pochodził. Wyróżniające się w powieści szczególny styl i język, przywodzą na myśl przekazywane z pokolenia na pokolenie opowieści o legendarnych bohaterach, dobrych i złych duchach. Szczypta magii sprawia, że cokolwiek może się zdarzyć, wydarzy się na pewno. Paradoksalnie nie cel podróży, a droga do niego prowadząca, staje się najważniejszym elementem tej historii.

Jeśli zaintrygowała Was książka Weroniki Murek "Uprawa roślin południowych metodą Miczurina", musicie spróbować magicznego realizmu w wydaniu afrykańskim. To zupełnie inna propozycja, ale równie zaskakująca, a do tego napisana niemal siedemdziesiąt lat temu. Niewiarygodnie bogata wyobraźnia Amosa Tutuoli wykreowała świat, z którym nie sposób się rozstać.

Ocena: 8/10

Wydawca: Faber & Faber (w Polsce - Iskry)
Premiera: 3.07.14; 1952 (wydanie I)
Strony: 144

2 komentarze:

  1. Zwróciłam uwagę na tego autora przypadkiem w czasie poznawania Mabanckou i pomyślałam, że dobrze będzie zapamiętać to nazwisko. Widzę, że to był dobry impuls(: W dodatku chwalisz, więc bezpiecznie można czytać.
    Nie znam zbyt dobrze literatury afrykańskiej, a może lepiej napisać, że niemal wcale, ale kusi mnie ten ichni realizm magiczny. I tak sobie myślę, że gdy już skończę zgłębiać go w wersji skutej lodem, może przerzucę się właśnie na dłuższy pobyt na Czarnym Lądzie? Tutuola może być chyba dobrym początkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutuola jest bardzo dobrym wyborem na początek, a ja, pisząca właśnie mgr z literatury nigeryjskiej się polecam jako polecacz książek :)

      Usuń