środa, 10 czerwca 2015

Swietłana Aleksijewicz - "Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka"

Nigdy nie pasjonowały mnie książki o współczesnej historii Rosji. Dopiero od niedawna zaczęłam szukać publikacji przybliżających ten osobliwy kraj i jego długi romans z komunizmem. Nie ma lepszego sposobu na dowiedzenie się o tamtych czasach, jak z opowieści ludzi, którzy większość życia spędzili za żelazną kurtyną. 


Swietłana Aleksijewicz podczas swoich podróży po kraju spotyka się z różnymi ludźmi. Jej rozmówcami są ludzie młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni, mieszczuchy i mieszkańcy prowincji. Są różnych narodowości; wypowiadają się m.in. Rosjanie, Gruzini, Białorusini, Ukraińcy. Imiona i nazwiska nie są tak ważne, jak to, co ci ludzie chcą przekazać światu: zdecydowana większość nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. 

Wszyscy byliśmy za pieriestrojką. Za Gorbaczowem. Ale nie za tym, co z tego wyszło... 
Upadł Związek Radziecki... No to teraz mamy ofiary tego rozpadu.

Rosja nie wygląda już tak okazale, jak kiedyś. Wspaniała Moskwa stanowi zaledwie kolorową fasadę, za którą kryje się prawdziwy świat. Życie bez komunizmu równa się rozczarowaniom, pretensjom i kolejnym podziałom na lepszych-bogatszych i gorszych-biedniejszych, na kłamców i uczciwych obywateli. Wolna od komunizmu Rosja to nie raj dla ludzi - bo uwypukla kontrasty społeczne, a w szczególności biedę; podkreśla niestabilność materialną i emocjonalną. Bohaterowie reportażu mają żal do władz o zmarnowanie szansy na prawdziwą zmianę. Krytykują nowy ustrój i rzucenie ludzi w sam środek bezlitosnego kapitalistycznego chaosu, nad którym tylko nieliczni są w stanie zapanować.

Moskwa jest rosyjska... kapitalistyczna... A sama Rosja jak była sowiecka, tak sowiecka została.

"Czasy secondhand" opowiadają o ludziach, którzy rozczarowali się nową wspaniałą Rosją. Dla nich zapomniane już dziś ideały są ciągle aktualne; z melancholią wspominają bezwzględny patriotyzm i oddanie niegdyś wielkiej ojczyźnie. Choć wiedzą, że ich kraj nie był idealny, to jednak nie mogą odżałować przemian politycznych i społecznych. Wielka szansa Rosji została zaprzepaszczona. Zostały tylko wspomnienia, i to jakie! Zostały też legitymacje partyjne, stare symbole i przejmująca tęsknota za czasami, które już nie wrócą. 

Mój ojciec dożył dziewięćdziesiątki. Mówił, że nic dobrego go w życiu nie spotkało poza wojną. I to jest wszystko, co potrafimy.

Czy opowieści pochodzą z lat dziewięćdziesiątych, czy spisane zostały dekadę później, wyłania się z nich ten sam obraz narodu rozgoryczonego i niepogodzonego ze zmianami. Tęsknota za przeszłością, za bezpowrotnie utraconym spokojem i poczuciem bezpieczeństwa - to właśnie charakteryzuje ciągle żywego homo sovieticusa. Są też uniwersalne uczucia, przybliżające reszcie świata tego egzotycznego człowieka: rozpacz po utracie syna, który odebrał sobie życie, paniczny strach o córkę-ofiarę zamachu na moskiewskie metro. Konsekwencje znienawidzonych zmian napędzają negatywne uczucia do kraju tak dalekiego od wspaniałego imperium, jakim kiedyś był.

W opowieści Aleksijewicz pojawiają się przede wszystkim historie bardzo osobiste, rodzinne, prywatne. Nierozerwalnie łączą się z historią całego kraju; są różne, ale jednak podobne. Czerwony człowiek jest jeden, ale ma wiele oblicz - to rodzic, dziecko, żołnierz i towarzysz. Nie każdy bohater chętnie mówi o tym, co go boli, ale autorce w subtelny sposób udaje się dotrzeć do najintymniejszych wyznań swoich rozmówców. Sprawia, że nawet najbardziej skryci ludzie zaczynają się otwierać, opowiadać o swoim życiu. 

"Czasy secondhand" to naprawdę ważna i warta uwagi książka; otwiera czytelnikowi oczy na zupełnie inną, równoległą rzeczywistość, ukazuje historie ludzi do połowy zanurzonych we wspaniałej, napawającej dumą przeszłości. Opowiada o świecie, z którego istnienia nie zdawałam sobie nawet sprawy, a przynajmniej - nie miałam pojęcia, że jest tak ogromną częścią rosyjskiej świadomości narodowej. 

Ocena: 8/10

Wydawca: Czarne
Premiera: 8.10.14
Strony: 512

4 komentarze:

  1. Właśnie jestem w trakcie lektury. Trochę przytłaczająca, nie da się przez nią szybko przelecieć. Ale to Aleksijewicz - więc szacun. A Twój tekst - w punkt! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym większa z lektury przyjemność, kiedy człowiek się musi bardziej wysilać. Z początku też trudno było mi przywyknąć do formy i treści, ale później nie mogłam przestać czytać. I dziękuję za komplement :)

      Usuń
  2. Bardzo cenię narrację Aleksijewicz. I właśnie to jest w niej najlepsze, że jej książek nie da się przeczytać ot tak - w biegu. Bo one przecież zasługują na to, aby się porządnie w nie wczytać.

    ps. Miło mi było Cię poznać na BBF :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że zmuszenie czytelnika do zwrócenia większej uwagi na treść jest najlepszą cechą twórczości Swietłany.

      PS. Mi również, do zobaczenia za rok, bo na pewno będę, a kto wie, może i wcześniej odwiedzę Warszawę :)

      Usuń