wtorek, 5 maja 2015

Sigrid Rausing "Wszystko jest cudowne"

O Estonii wiem naprawdę niewiele; szkolne podstawy z historii, geografii i wiedzy o społeczeństwie to zdecydowanie za mało, by wyrobić sobie zdanie o danym kraju. Między innymi dlatego postanowiłam poznać estońskie kino. Teraz zabieram się za literaturę poświęconą temu narodowi.

Historia wcale nie oszczędziła Estończyków; podczas wojny znajdowali się zarówno pod okupacją rosyjską, jak i niemiecką. W późniejszych dziesięcioleciach zależni byli od Związku Radzieckiego, który w trosce o dobro estońskich obywateli postanowił podarować im swój najcenniejszy dar - pracę w kołchozach. Przez lata język rosyjski idąc pod rękę z komunizmem oplatał szczelnie niczym bluszcz kulturę i religię Bałtyków, próbując je zagłuszyć, spowodować by zostały zapomniane.


Szwedzka antropolog na początku lat 90. przybywa do nieco zapomnianego zakątka Europy znajdującego się właśnie u progu wielkich przemian polityczno-gospodarczych. Na parę miesięcy osiada w kraju, którego rzeczywistość przerasta jej najśmielsze wyobrażenia. Przyzwyczajona do zachodnich wygód, bogactwa i dobrobytu autorka trafia prosto pod dachy smętnie wyglądających i nieogrzewanych domów Estończyków, których życie upływało na jednoczesnym uwalnianiu się spod władzy Rosji i żmudnych staraniach o lepsze jutro.

Książka traktuje przede wszystkim o skomplikowanej bałtyckiej mentalności, o ludziach znajdujących się na pograniczu kultury skandynawskiej i wschodniej. Teoretycznie dzięki pracy nauczycielki angielskiego autorka powinna mieć ułatwiony kontakt z miejscowymi, jednak jak sama przyznawała niejednokrotnie, miała trudności ze zdobyciem zaufania z natury zamkniętych w sobie i cichych Estończyków. Trudno było dotrzeć do głęboko chowanych wspomnień, i latami ukrywanych prawdziwych opinii o otaczającym ich świecie. Nad krajem ciągle wisiał mroczny cień Wielkiego Brata.

Lata badań antropologicznych odcisnęły też swoje piętno nie tylko na sposobie, w jaki Rausing patrzy na Estonię, ale także na samej publikacji. "Wszystko jest cudowne" to bardzo osobiste przemyślenia spisane przez osobę niezwykle mocno zakorzenioną w środowisku akademickim i właśnie przez to mogą dla niektórych czytelników okazać się prawdziwym wyzwaniem. Język, charakterystyczny styl, jakim autorka posługuje się opisując rzeczywistość, w pewnym sensie utrudniają przyswajanie wiedzy, lecz także zmuszają nas, biernych obserwatorów przeszłości, do baczniejszego przyglądania się opisywanemu przez Rausing światowi.

Tamte "cudowne" - jak głosi tytuł - lata dawno zostały zapomniane, choć ostatnia dekada ubiegłego wieku upłynęła Estonii na ciężkiej pracy i dążeniu do odzyskania utraconej tożsamości. Podobnie sprawa miała się z mieszkającymi w kraju od wieków mniejszościami, m.in. tak bardzo interesujących autorkę estońskimi Szwedami. Z pewnością sporą rolę w zmaganiach pozostałych w kraju z nową rzeczywistością odegrali emigranci, którzy osiedli w krajach skandynawskich i po odzyskaniu przez Estonię niepodległości wspierali swą ojczyznę w dążeniu do wolności i niezależności ekonomicznej.

Powinniśmy czuć pewien rodzaj więzi z Estończykami - w końcu ich przeszłość wydaje się nam dziwnie znajoma. Długie radzieckie macki zawędrowały też do nas, w podobny sposób niszcząc wszystkie niepożądane elementy narodowej układanki. Tylko ci, którzy naprawdę przeżyli tamte czasy, mogą zaświadczyć ile kosztowało ich wydobycie się z tej otchłani szarości, smutku i doskwierającego braku wszystkiego. Polecam szczególnie cierpliwym czytelnikom.

Ocena: 6/10

Wydawca: Noir Sur Blanc
Premiera: 4.2015
Strony: 256

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz