niedziela, 31 maja 2015

Donna Tartt "Szczygieł"

Od ubiegłego lata "Szczygieł" chodził za mną niczym piosenka, którą słyszy się każdego dnia w radiu. Bardzo ucieszyłam się na wieść o planowanej na ten rok premierze. Byłam bardzo ciekawa, co skrywa się za tą piękną okładką, jaka historia rozgościła się w tej pokaźnych rozmiarów książce. Jednocześnie trochę bałam się zaglądać do świata wykreowanego przez Tartt. Każda powieść nagrodzona Pulitzerem oznacza spore wyzwanie, bo jak tu nie mieć określonych oczekiwań, kiedy na okładce zamieszczona jest informacja o tak prestiżowym wyróżnieniu? Mimo wszystko, postanowiłam sprawdzić, co tak zachwyciło krytyków literackich i miliony czytelników. 


Theo Deckera poznajemy jako nastolatka, gdy w wyniku ataku bombowego na Metropolitan Museum of Art traci matkę. Od tego tragicznego wydarzenia, mimo otaczających go przyjaciół i rodziny, chłopak czuje się niezwykle samotny. Jego dalsze życie toczy się w cieniu wspomnień o ukochanej matce, o której nie chce zapomnieć. Główny bohater, zmuszony zbyt szybko dorosnąć i zupełnie niegotowy na to, co przyniósł mu los, poddaje się swojej rozpaczy. Nowy Jork pełen jest miejsc, które natychmiast przywołują bolesne wspomnienia o beztroskim dzieciństwie.

Po przeprowadzce do Las Vegas do ojca, Theo rzuca się w wir szalonego życia, próbując jednocześnie zagłuszyć ból towarzyszący stracie bliskiej osoby. Razem z przyjacielem odkrywa świat, na który nie jest przygotowany. Alkohol i narkotyki, kłamstwa, tajemnice i wręcz paniczny strach przed tym, że ktoś odkryje jego wielki sekret. Całe życie podporządkowane małemu obrazowi - jednemu z ulubionych dzieł sztuki jego matki - który Theo wyniósł z muzeum tuż po ataku, zupełnie nieświadomy, że świat jaki znał dotychczas przestał nagle istnieć. 

Instynktowne posunięcie, chęć uratowania z gruzów drogiego dla Audrey Decker "Szczygła", sprowadza w końcu na protagonistę ogromne kłopoty. Życie, które dla siebie wybrał nie ułatwia mu bynajmniej dochowania tajemnicy. Błędy z przeszłości zaczynają doganiać dorosłego bohatera, komplikując jego sytuację, niszcząc po raz kolejny jego z trudem poskładany świat. 

Donna Tartt sprawiła, że na parę tygodni zniknęłam w przygnębiającym świecie Theo Deckera, odkrywając z nim wszystkie stadia tęsknoty za drugim człowiekiem. Patrzyłam z niedowierzaniem jak stacza się coraz niżej, z niezwykłą determinacją niszczy swoje drugie życie, które otrzymuje wychodząc cało z ataku terrorystycznego. Silne kontrasty między radosnym dzieciństwem i brutalną dorosłością. Narkotyczne szczęście połączone z przygnębiającą rzeczywistością. 

Ten niesamowity pamiętnik, zapis burzliwego, niebezpiecznego życia człowieka pogrążonego w rozpaczy i żałobie, pokazuje jak wiele człowiek jest wstanie zaryzykować dla ukochanej osoby - nawet, jeśli ta od dawna nie żyje. Druga najważniejsza w życiu Theo kobieta niczym duch podąża za nim wszędzie, gdzie ten się udaje, zawsze w jego sercu. Czy miłość do niej wystarczy, by nie dał ponieść się skrywanej w sercu rozpaczy i swoim słabościom? 

Okazało się, że powodów ku nagrodzeniu tej powieści Pulitzerem jest naprawdę wiele. "Szczygieł" to mieszanina przeróżnych gatunków literackich, od bildungsromanu przez powieść psychologiczną po kryminał. Czytelnik znajdzie w tej historii rozważania filozoficzne, opowieści o sztuce, wspomnienia, monologi. Wartka akcja przeplata się w momentami zastoju, emocje sięgają zenitu, by za chwilę pozwolić czytającemu na popadnięcie w melancholię. Mimo sporej objętości, polecam wszystkim miłośnikom prawdziwie pięknej literatury.

Ocena: 8/10

Wydawca: Znak Literanova
Premiera: 4.05.15
Strony: 844

6 komentarzy:

  1. Piękna książka. Niewiele powieści wywarło na mnie takie wrażenie. Ciesze się że trafiła w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zupełnie nie żałuję czasu z nią spędzonego.

      Usuń
  2. Zgadzam się w 100%! Świetna ksiązka. Polecam również swoją recenzję: http://pozycjeobowiazkowe.blogspot.com/2016/01/pierwsza-trojka-najlepszych-powiesci.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jestem pod wrażeniem "Szczygła". Sam pomysł na całą powieść, z którego wziął się tytuł jest według mnie błyskotliwy. Chłopiec, który przypadkiem staje się posiadaczem dzieła sztuki, genialne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Ciekawi mnie, jak Tartt poradziła sobie z pozostałymi książkami. "Tajemna historia" już na mnie czeka. :)

      Usuń