środa, 11 marca 2015

Żanna Słoniowska "Dom z witrażem"

Nie po raz pierwszy wyjątkowa okładka i intrygujący opis zawładnęły moją wyobraźnią na długo przed premierą książki. Na "Dom z witrażem" czekałam od dawna, a kiedy trafił w moje ręce, bałam się do niego zajrzeć, w obawie, ze moje oczekiwania względem tego tytułu nie wytrzymają konfrontacji z właściwą jego treścią. 


Bezimienna główna bohaterka to córka, wnuczka i prawnuczka, młoda kobieta o duszy artystki. Jej matka Marianna obdarzona jest pięknym głosem, którego używa nie tylko na deskach teatru będącego jej miejscem pracy, ale też na lwowskich ulicach, nawołując do rewolucji. Niespełniona malarka Aba matkuje dziewczynie, gdy ta w młodym wieku zostaje sierotą, a Prababka, z pozoru zimna i okrutna, wszelkie urazy i bóle ukrywa głęboko w sobie. Czy protagonistce na dobre wyjdzie zanurzanie się w przeszłości?

Wspólną cechą wszelkich opowieści rodzinnych z wojną w tle jest dominacja żeńskich bohaterek. To one jako jedyne mieszkają w domu z powieści Słoniowskiej, o którego wyjątkowości stanowi niezwykły witraż. Mężczyźni mają w tej historii jedynie role epizodyczne, pojawiają się częściej we wspomnieniach, niż jako prawdziwe postaci. Ten wyraźny brak męskich bohaterów jeszcze mocniej podkreśla stosunek Prababki do płci przeciwnej.

Obcy to zawsze był mężczyzna. s. 31

Cztery pokolenia kobiet, tak różnych, a jednak bardzo podobnych, poprzez wzajemny wpływ na siebie ukazują prawdziwy obraz Lwowa końcówki XX wieku. Czas nadziei, przemian i trudnych wyborów, szarej rzeczywistości i barwnego życia ludzi sztuki. Miasto mieni się w tej opowieści różnymi kolorami, niczym witraż zdobiący klatkę schodową tytułowego domu. Tam właśnie graniczą ze sobą różne kultury, języki i poglądy, a budynki wyróżniają się nie tylko oryginalnym wyglądem, ale też własną historią. Z każdym z nich związany jest jakiś człowiek, każdy wywołuje u głównej bohaterki określone wspomnienia i skojarzenia.

Gdy szłyśmy z Abą na premierę do teatru, nieraz zastanawiałam się nad samobójstwem. Ktoś mi powiedział, że architekt Zygmunt Gorgolewski zabił się, kiedy zbudowany według jego projektu gmach Teatru Wielkiego osiadł i popękał. Czy to przypadkiem nie było karą za to, że Gorgolewski schował pod ziemię rzekę Pełtew? s. 49

W swojej książce Żanna Słoniowska dowodzi, że o wielopokoleniowej rodzinie można opowiadać przez pryzmat lokalnej historii i architektury. W "Domu z witrażem" miłość i sztuka są ze sobą nierozerwalnie połączone, a nieprawdopodobne sploty wydarzeń sprawiają, że ludzkie życie zawsze trafia na właściwy tor. Przeszłość na pewno prędzej czy później dogoni każdego i odciśnie na nim swoje piętno. Wybory rodziców i dziadków uwidocznią się w życiu potomków, niejednokrotnie podejmując za nich decyzje.

"Dom z witrażem" może i nie wstrząsa czytelnikiem tak mocno jak wydany w październiku w ramach serii Proza PL "Szum" Magdaleny Tulli - na pewno jednak trudno będzie wyrzucić go z pamięci. Miejsce psychologii zajmuje sztuka, choć to rodzina niezmiennie stanowi centralny punkt opowieści. Dzięki niezwykłemu połączeniu wspomnień i przemyśleń głównej bohaterki, dzieje rodziny i miasta nabierają nowych, szczególnych barw. Więcej o tej książce mówić nie trzeba; po prostu trzeba ją przeczytać - a warta uwagi jest nie tylko sama opowieść, ale też styl autorki.

Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam, że Mikołaj, czekając na mnie, zostawił w całej okolicy swoje posępne spojrzenia samoprzylepne, wisiały na drzewach, leżały na bruku i na szynach, uwaga, niektóre z nich (...) może rozjechać tramwaj, i ja będę za to odpowiedzialna. s. 112

Ocena: 8/10

Wydawca: Znak Literanova
Premiera: 16.02.15
Strony: 304

6 komentarzy:

  1. Dobra, rzetelna recenzja. Książka w moim klimacie, więc chętnie po nią sięgnę:)
    Pozdrawiam, Mz.Hyde

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i mam nadzieję, że książka Cię nie rozczaruje. :)

      Usuń
  2. :) Ja też się łaszę na tę książkę. Świetna recenzja. Swoją drogą Tullę też mam na liście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Prozy PL muszę jeszcze dorwać "W krainie czarów" Sylwii Chutnik, to też coś dla mnie i pewnie też dla Ciebie :)

      Usuń
  3. Tak dosadnie zrecenzowałaś tę książkę, że mam na nią wielką ochotę :)

    OdpowiedzUsuń