wtorek, 31 marca 2015

Filip Springer "Miedzianka. Historia znikania"

Ile jeszcze w Polsce kryje się miejsc czekających na odkrycie? Ile tajemnic skrywają w sobie ich historie? Dzięki dociekliwości naszych rodzimych reportażystów, czytelnicy mają szansę zobaczyć więcej bez konieczności wychodzenia z domu. A po fascynującej lekturze warto zaplanować sobie wyjazd w rzeczone miejsce i na własne oczy zobaczyć, na przykład, jak się znika. Podczas tej konkretnej wycieczki przewodnikiem będzie Filip Springer.


Kupferberg czyli  Miedziana Góra, w skrócie Miedzianka to niewielka miejscowość położona na Dolnym Śląsku, której historia jest równie długa, co dramatyczna. Filip Springer całkiem przypadkowo odkrywa to miejsce i jego fascynacja nim bije z każdej strony książki. Autor przeprowadza czytelników przez niesamowitą, chwilami przerażającą i niewiarygodną historię Miedzianki, posługując się losami jej mieszkańców. Od niewinnych początków i licznych prób zrobienia z miasteczka królestwa miedzi, przez rozkwit, rozwój browarnictwa i turystyki, aż po wybuch II wojny światowej, sowiecką chciwość i powolne znikanie połączone z wyludnianiem.

Decyzję o przeczytaniu tego reportażu odkładałam od wielu miesięcy. Odkąd kupiłam go latem, ciągle szukałam sobie wytłumaczenia, dlaczego jeszcze nie zabrałam się za "Miedziankę". Prawda jest taka, że trochę się jej obawiałam. Wiele dobrego słyszałam o twórczości Springera i bałam się, że bańka mydlana pełna wyobrażeń o cudowności tej konkretnej pozycji pęknie tuż po moim zabraniu się za czytanie. Po części też historia ta wydawała mi się na tyle przerażająca, że jeszcze przed jej lekturą uznałam ją za straszniejszą od najstraszniejszych horrorów poczytnych autorów. 

Dłużej już nie dało się czekać i zabrałam się wreszcie za tę książkę. Czy żałuję? Tak, tego, że tak szybko się skończyła. Wiele można o Miedziance powiedzieć, ale na pewno nie to, że potrafi spowodować nagłe znikanie pytań - jest wręcz odwrotnie. Springer w dziwny sposób wessał mnie w swą opowieść i w żaden sposób nie potrafię się z niej otrząsnąć. Ciągle myślę o znikających drzewach, ścianach domów i ludziach. Ile tajemnic zabrali ze sobą? Ile istnień bezpośrednio lub pośrednio pochłonęła ta dziurawa niczym ser szwajcarski góra?  Pytań mam więcej niż kiedykolwiek, a zdawkowe wypowiedzi jej byłych mieszkańców jeszcze bardziej podsyciły moją ciekawość. 

Ocena: 9/10

Wydawca: Czarne
Premiera: 26.10.11
Strony: 272

4 komentarze:

  1. To są chyba jedne z najbardziej fascynujących historii. Niezwykła książka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odkrywanie... Zamawiam! Dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak to jest, że bardziej znaczące miejsca upadają przez to, co wynosi je najpierw ku górze. Opis książki został napisany w taki sposób, że faktycznie coś nakazuje sprawdzić, o czym ona dokładnie jest i jak się kończy.

    OdpowiedzUsuń