niedziela, 1 marca 2015

Alice Munro "Kocha, lubi, szanuje..."

Nobliści - jedni ich wielbią, inni nienawidzą. Raz w roku półki księgarni zapełniają świeżutkie wydania licznych publikacji nowo wybranego laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Ja staram się omijać ich twórczość, bo mało kiedy potrafią do mnie trafić swoim słowem pisanym. Jest tylko jedna autorka należąca do tego szacownego grona pisarzy, której nie potrafię się oprzeć. Kiedyś zachwyciły mnie jej opowiadania w oryginale, dlatego teraz postanowiłam dać szansę polskim przekładom.


Lektura "Kocha, lubi, szanuje..." to moje pierwsze spotkanie z przetłumaczoną Alice Munro. Na półce czekają jeszcze "Widok z Castle Rock" i "Za kogo ty się uważasz?", jednak kiedy moim oczom ukazała się ta mroczna okładka zestawiona z tak optymistycznym tytułem, nie mogłam czekać. Tej książce poświęciłam ponad tydzień, ale nie żałuję tego powolnego dawkowania czytelniczej przyjemności.

Na zbiór składa się dziewięć opowieści o różnych odcieniach miłości oraz towarzyszących jej uczuciach. Bohaterami są ludzie w różnym wieku, kobiety i mężczyźni, mieszkańcy wielkich miast i prowincji. Wielu do refleksji nad własnym życiem skłania choroba - własna lub bliskiej osoby. Wszystkie historie łączy wyraźna obecność wspomnień, z ich silnym wpływem na teraźniejszość i przyszłość. Niespodziewane i nieoczywiste zakończenia zmuszają czytelnika do poszukiwania odpowiedzi na własną rękę.

Właściwie w każdym opowiadaniu postaci wystawiane są na ciężką próbę przez los, tocząc wewnętrzną walkę z własnymi słabościami, decydując czy ważniejsze są dla nich własne pragnienia, czy szczęście bliskich. Czy postąpić tak, jak oczekują tego inni, czy może złamać reguły, zbuntować się, sięgnąć po zakazany owoc? Zdrada przeplata się u Munro z wiernością, otwartość i serdeczność idą ramię w ramię ze skrywaną niechęcią, wrogością czy nawet okrucieństwem, a szaleństwo wygodnie mości się w samym centrum ludzkiego rozsądku.

Niejednokrotnie czytelnicy zarzucali tłumaczeniom prozy Munro niski poziom. Wielu mówiło, że zupełnie nie zachwycają czytelnika swoją zwyczajnością, przez którą zaciera się oryginalność i niezwykłość. Ale dla mnie wspaniałość opowiadań Kanadyjki polega na tym, że są właśnie takie niepozorne. Trzeba naprawdę mocno zagłębić się w uczucia ludzi, przedrzeć się przez wszystkie warstwy jej historii, by dotrzeć do tego wielobarwnego, bogatego środka.

Może na tym właśnie polega fenomen twórczości noblistów - nie każdy czytelnik ma wystarczająco dużo cierpliwości, by przebrnąć przez fortecę  zbudowaną ze słów i dotrzeć do pełnego treści wnętrza. Zapewniam, że dla opowiadań Alice Munro warto podjąć wysiłek i dokładnie pod lupą obejrzeć każde napisane przez nią zdanie.

Ocena: 7/10

Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Premiera: 19.02.15
Strony: 448

12 komentarzy:

  1. Nie czytałam jeszcze niczego Munro, chyba pora to kiedyś nadrobić :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obowiązkowo! Myślę, że nie pożałujesz :)

      Usuń
  2. Bardzo chętnie poznam tę twórczość i myślę, że wystarczy mi cierpliwości, żeby dokończyć to dzieło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki i czekam na Twoją opinię :)

      Usuń
  3. "Kocha, lubi, szanuje..." była moją pierwszą książką Munro. I muszę przyznać że całkiem udane. Jestem pewna że sięgnę po jeszcze inne książki noblistki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, "Kocha.." to całkiem dobra książka jak na pierwsze spotkanie z noblistką.

      Usuń
  4. Ja dopiero poznam panią Munro, jestem zdecydowanie w tyle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że w każdej chwili można nadrobić literackie zaległości :D

      Usuń
  5. "Kocha, lubi, szanuje..." to jedyna książka Munro, jaką czytałam, ale niestety do mnie nie trafiła. Nie była zła, ale nie potrafiłam się w nią wgryźć, cały czas byłam jakby obok :( Nobliści chyba nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak bywa - ja nie potrafiłam się wczuć w Llosę.

      Usuń
  6. Czytałam jedną książkę Alice Munro, nie pamiętam jednak tytułu. Najważniejsze, że mi się spodobała, więc może jak na tą wpadnę w bibliotece, to chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze pierwsze (dobre) wrażenie :)

      Usuń