czwartek, 8 stycznia 2015

Wojciech Tochman "Jakbyś kamień jadła"

Bohaterowie reportaży Tochmana przeżyli już jeden konflikt zbrojny, który ich bliskich kosztował życie. Mimo to często kończą swoje wypowiedzi stwierdzeniem, że tylko wojna jest w stanie coś zmienić w Bośni i Hercegowinie. Co zmieniła ta zakończona w 1995 roku? O tym, jak wygląda powojenny krajobraz podzielonego kraju opowiada autor "Jakbyś kamień jadła".


Trudno znaleźć początek i koniec w tej książce. Każdy fragment otwiera nowy wątek, lub służy uzupełnieniu poprzedniego. Taki układ w pełni oddaje chaos, jaki wciąż panuje w Bośni. Mimo podpisanego w Dayton układu pokojowego, względnego spokoju, nowego porządku. Bo jak tu żyć normalnie, kiedy ciała ojców, synów i mężów tkwią wciąż w masowych grobach? 

Losy mieszkańców kraju niekiedy łączą się ze sobą w niespodziewany sposób. Tu jedna z Muzułmanek odwiedza swój rodzinny dom w dzisiejszej Republice Serbskiej, tam Serbka stara się o powrót do zamieszkałych dziś przez obcych ludzi ziem należących przed wojną do niej. Kobiety po wojnie zostały same; mężczyźni zginęli w walce lub zostali zamordowani - jak ci w Srebrenicy. Teraz wdowy siedzą wspólnie w autobusie i jadą szukać wśród ekshumowanych kości swoich bliskich.

Na miejscu od 1996 roku pracuje antropolog sądowa polskiego pochodzenia, Ewa Klonowski. Jak nikt inny potrafi dopasowywać do siebie kości. Z niebywałą dokładnością przeszukuje masowe mogiły i pomaga muzułmańskim kobietom w dopełnieniu spoczywającego na nich obowiązku pochowania zamordowanych członów rodzin. Razem z kośćmi udaje jej się wydobyć ubrania w różnym stanie; czasem w identyfikacji pomagają znalezione przy nielicznych ciałach dokumenty lub zdjęcia. Najbardziej pomocne i pewne okazują się jednak badania DNA. 

Badanie DNA jest z pewnością czymś nowym w historii wojen. Tak jak body bags, komputery, Internet, skomputeryzowane chłodnie, wózki widłowe, brytfanny na kółkach. Poza tym wszystko już było: obozy, baraki, selekcje, getta, kryjówki, ukrywanie prześladowanych, opaski na rękawach, sterty butów po zgładzonych, głód, szaber, pukanie do drzwi w nocy, zniknięcia sprzed domu, krew na ścianach, palenie domostw, palenie stodół z ludźmi w środku, pacyfikacje wsi, oblężone miasta, żywe tarcze, gwałty na kobietach wroga, zabijanie inteligencji w pierwszej kolejności, kolumny tułaczy, masowe egzekucje, masowe groby, ekshumacje masowych grobów, międzynarodowe trybunały, zaginieni bez wieści.

Czystki etniczne doprowadziły do śmierci tysięcy mężczyzn, choć i kobiety wiele wycierpiały z rąk oprawców. Tochman dociera do tych, które przeżyły wojnę domową i dziś opowiadają o swoich poszukiwaniach bliskich, opisują gwałty, tortury i pobicia. Najgorszą karą jest dla nich życie ze świadomością, że nie pozostał im na świecie nikt, a ci, których im odebrano, nie mieli odpowiedniego pochówku. 

Oprawcy żyją obok swych ofiar w kraju, który ma zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne granice. Serbowie kryją się przed kamerami i aparatami. Boją się, że ktoś może ich rozpoznać w telewizji i skończy się ich wolność. Dobrze wiedzą, że żyją z krwią na rękach, a jak wielu zbrodniarzy, cieszą się względnie spokojnym życiem. W przeciwieństwie do nich, bohaterki "Jakbyś kamień jadła", nie zaznają spokoju, dopóki ich bliscy nie zostaną im zwróceni. Ewa Klonowski robi co w jej mocy, by każdemu pomóc.

Zwykle zaczyna od kości miedniczej. (...) Wreszcie znajduje idealnie pasujące do siebie kości skokowe, piszczelowe, strzałkowe, udowe, miednicę. Potem kręgi: lędźwiowe, piersiowe, szyjne. Czaszkę, czasem w częściach, wtedy ją skleja. Wreszcie kości ramienne, łokciowe, promieniowe, kości nadgarstka, palce. Koniec układanki. Człowiek w komplecie. Doktor Ewa nie wierzy, że Bóg istnieje. Wie, że rodziny, dla których to robi, wierzą. Będzie Sąd Boży i Zmartwychwstanie. - Wolałabym - mówi - żeby oni przed tym swoim Allahem stali na swoich nogach, nie na cudzych. I mieli na karku swoją czaszkę. Żeby jakoś wyglądali, kiedy wstaną z martwych.

Mimo pokoju, wzajemna niechęć przeradzająca się niekiedy w nienawiść trwa. Co z tego, że wojna dawno się skończyła? Wciąż tyle zostało do zrobienia. Kraj zieje pustką i biedą, brakuje pieniędzy, pracy i jedzenia. Nie ma żadnych perspektyw na przyszłość. Jest tylko czekanie na wieść, o kolejnych grobach do ekshumacji. Może tym razem znajdzie się ukochane dziecko. 

Teraz czujemy nienawiść do naszych serbskich sąsiadów. Koran uczy, że tak nie wolno. Że trzeba przebaczyć. To będzie trudne. Teraz potrzebujemy Boga bardziej niż kiedykolwiek.

Bośniackie reportaże Tochmana to pozycja obowiązkowa. Bez niej nie będziemy pamiętać o tym, że wojna trwa jeszcze na długo po tym, jak zostanie oficjalnie zakończona. Zostaje w pamięci ofiar i oprawców. Tkwi w ukrytych grobach i kościach porozciąganych po opuszczonych wsiach przez psy i dziką zwierzynę. W ruinach spalonych domów i na zarośniętych krzakami podwórkach. W snach tych, którzy ocaleli i w kolejnych pokoleniach.


Ocena: 9/10

Wydawca: Czarne
Premiera: 24.06.14
Strony: 136

12 komentarzy:

  1. W roku 1995 nie było mnie jeszcze na świecie, dlatego moje informacje dotyczące tych wydarzeń są bardzo ogólne, głównie skądś zasłyszane niezbyt dokładnie. Wiem, że dlatego tym bardziej powinnam sięgnąć po ten reportaż i przeczytałabym go z wielkim zaciekawienie, jednak czasem takowe pozycje mnie przerażają. Wciąż wierzę w ten pierwiastek dobra w ogóle społeczeństwa, a czytanie o takich rzeczach ze świadomością, że to żadna fikcja, wszystko się wydarzyło, mogłoby mi ściągnąć te różowe okulary. Z tego samego powodu na przeczytanie ciągle czekają "Dziewczyny z powstania".

    sklep-z-pamiatkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja od zawsze byłam ciekawa świata, choć kiedy trwała ta wojna byłam za mała, to z wiekiem zaczęłam szukać książek historycznych, reportaży i wspomnień, również tych opisujących inne konflikty zbrojne i tak jakoś mi zostało. Ludzie są dobrzy, tylko czasem i tym zapominają i wtedy dzieją się takie rzeczy.

      Usuń
  2. Czytałam kilka dobrych lat temu. Byłam pod wrażeniem reportaży Tochmana, zarówno "Jakbyś kamień jadła", jak i "Schodów się nie pali". Mam w planach "Córeńkę", ale muszę się nastroić. To jest taki autor, który musi mieć "swój moment". Czekam, żeby ta chwila nadeszła i wtedy wrócę do jego tekstów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie od tej książki się Tochman zaczyna i z pewnością się nie kończy. Myślę teraz o "Eli, Eli", a później pewnie zabiorę się za "Dzisiaj narysujemy śmierć". Ale jeszcze nie teraz - muszę odpocząć od tematów wojennych, bo ostatnio za dużo się naczytałam.

      Usuń
  3. coś dla mojego faceta. Powiem mu o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, mam nadzieję, że okaże się dla niego równie ciekawa. :)

      Usuń
  4. http://imperiumlektur.blogspot.com/2013/01/wojciech-tochman-jakbys-kamien-jada.html Aniu, kiedyś Bałkany to moja wielka miłość, teraz zajmuję się Turcją, ale i tak zapraszam Ciebie na mój blog i wpis o książce Tochmana, przepraszam za ten spam, pozdrawiam weekendowo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie zajrzę, Turcja jest równie fascynująca. Dziękuję za odwiedziny!

      Usuń
  5. To nie moja bajka. Nie przepadam za takimi książkami. Moi znajomi również, więc nawet nie mam komu tej pozycji polecić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydawnictwo Czarne nie ma chyba ani jednej słabej książki, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, chyba jeszcze na taką się nie natknęłam :)

      Usuń