wtorek, 27 stycznia 2015

Ewa Winnicka "Nowy Jork zbuntowany. Miasto w czasach prohibicji, jazzu i gangsterów"

Mało który autor podczas pierwszego literackiego spotkania zachwyca mnie swoją twórczością do tego stopnia, że od razu chcę poznać jego pozostałe książki. Jednym z wyjątków jest Ewa Winnicka - niemal natychmiast po lekturze "Angoli" zdjęłam z półki kolejną publikację jej pióra, tym razem poświęconą czasom prohibicji w Ameryce.


Kiedyś Nowy Jork dumnie nosił miano serca Stanów Zjednoczonych. Miasto to na przełomie XIX i XX wieku było prawdziwym rajem dla artystów i biznesmenów. Swoim mieszkańcom stwarzało nieograniczone możliwości rozwoju duchowego, finansowego i towarzyskiego. Samo również kwitło i powiększało się w szalonym tempie. Budynki pięły się w górę, a ludzie porzucali małomiasteczkowe, ograniczone poglądy. Skandal gonił skandal, sukienki dam z wyższych sfer stawały się coraz krótsze, dziewczęta zaczynały się buntować i żądać równouprawnienia. Aż trudno uwierzyć, że rozpędzone lata 20. ubiegłego stulecia były nie tylko erą jazzu, ale też prohibicji.

Bunt nowojorczyków opisany przez Ewę Winnicką dotyczył właśnie uchwalenia osiemnastej poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Mówiła ona o zakazie produkcji, sprzedaży i spożywania alkoholu, co dla kochającego swe swobody obywatelskie narodu było szczególnie trudne do zniesienia w metropolii. Prohibicja, skoro została wprowadzona, musiała mieć także swoich zwolenników. Ci, nazywani byli "suchymi" i starali się wszelkimi możliwymi sposobami ograniczyć dostęp do mającego niszczycielski wpływ na ludzi alkoholu, który tak bardzo pokochali "mokrzy". Jak pokazuje historia, średnio im się to udało.

Autorka skupia się przede wszystkim na zmianach kulturowych wynikających z prohibicji, czyli m.in. pojawieniu się pierwszych amerykańskich gangsterów. Jak pisze, większość z nich wywodziła się z mało szanowanych rodzin irlandzkich i włoskich imigrantów, wśród których przez pewien czas prym wiedli.. Żydzi. Rewolucję obyczajową oznacza także powstanie tygodnika New Yorker oraz otwarcie setek teatrów. Rozkwit architektoniczny tak samo mocno odzwierciedla amerykańskie marzenie o byciu na szczycie, szczególnie, że popularne już wtedy drapacze chmur pozwoliły firmom dosłownie wspinać się coraz wyżej.

Nie można nie wspomnieć o szacie graficznej "Nowego Jorku zbuntowanego". Już sama okładka z Fredem Astairem, niesamowicie klimatyczna, od razu przyciąga oko, a przecież i właściwa treść jest równie intrygująca. Ta barwna i wypełniona po brzegi ciekawostkami opowieść o czasach prohibicji opatrzona jest licznymi fotografiami przedstawiającymi jedne z najbardziej charakterystycznych miejsc w mieście i sławnych w tamtych czasach ludzi - polityków, aktywistów czy gangsterów, a także elity artystycznej z Francisem Scottem Fitzgeraldem na czele.

W tym miejscu czytelnikom należy się jeszcze jedno wyjaśnienie. Ten, kto nie pała wielką miłością do "Wielkiego Gatsby'ego" nie zrozumie pasji, z jaką autorka pisze o tamtych czasach. Ewa Winnicka stworzyła niemal hymn pochwalny ku czci tej fenomenalnej książki i jej autora. To właśnie on wraz z żoną Zeldą tworzyli parę pierwszych nowojorskich celebrytów tamtych czasów. W swoich powieściach pisarz opisywał rówieśników oddających się beztroskim zabawom do białego rana przy jazzowych melodiach i niezliczonych butelkach - zakazanych w tym okresie - wysokoprocentowych trunków. Sam żył podobnie intensywnie. Ba, takie życie wiódł cały Nowy Jork w latach 1919-1933.

Wielkie Jabłko zasługiwało na porządną książkę, opisującą te szalone czasy, kiedy wszystko było możliwe, a nikt nie myślał jeszcze o kacu, który miał nadejść wraz z Wielkim Kryzysem. Ewie Winnickiej udało się porwać mnie w pasjonującą podróż w przeszłość, za którą zawsze tęskniłam. "Nowy Jork zbuntowany" to w końcu nie tylko zbieranina suchych danych na temat okresu prohibicji, lecz także fascynująca opowieść o ludziach i mieście, które nigdy nie zasypia, lecz bawi się i pije. Polecam.

Ocena: 9/10

Wydawca: Dom Wydawniczy PWN
Premiera: 6.11.13
Strony: 272

11 komentarzy:

  1. Ależ mi się marzy ten tom! Uwielbiam książki traktujące o Nowym Jorku (ostatnio w tej tematyce pochłonęła mnie publikacja Rittenhouse). Tylko cena... Trochę grosza trzeba odłożyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, boli po kieszeni taki zakup, ale czasem trafia się jakaś dobra promocja. Książkę Rittenhouse mam w e-booku, ale od kiedy zmacałam okładki Serii Amerykańskiej w Empiku, marzy mi się wersja papierowa.

      Usuń
  2. Świetna książka, recenzowałam ją w tamtym roku i byłam pod dużym wrażeniem. Zresztą cała seria "Metropolie retro" jest godna polecenia.

    Przy okazji zapraszam Cię do wzięcia udziału w wyzwaniu "Lata dwudzieste, lata trzydzieste...". Zgłaszasz do niego dowolną ilość recenzji, nie ma też ograniczeń czasowych.

    http://czytelnicze-zacisze.blogspot.com/p/lata-dwudzieste-lata-trzydzieste.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo chętnie zajrzę i być może wezmę udział w Twoim wyzwaniu, bo zapowiada się ciekawie. Właśnie przy okazji szukania informacji na temat tej książki odkryłam, że jest ona częścią serii, która jest nie dość że piękna, to jeszcze piekielnie interesująca! :)

      Usuń
  3. Mojemu teściowi na pewno przypadłaby do gustu ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O! I znów książka dla mnie. Uwielbiam Fritzgeralda, więc Wielkie Jabłko w takiej odsłonie na pewno mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, bo jest naprawdę niesamowita - wciąga już od pierwszej strony :)

      Usuń
  5. Nie wiem co myśleć o tej książce. Z jednej strony Ty ją gorąco polecasz, ale z drugiej chwilami czytając Twoją recenzję, miała wrażenie, że ta książka jest nudna. Nie wiem skąd mi się to wzięło. W najbliższym czasie pewnie po nią nie sięgnę, jednak możliwe jest, że kiedyś ( w dalekiej przyszłości) skuszę się na nią :)

    ksiazkowy-swiat-niki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tej książce można powiedzieć wszystko, ale na pewno nie to, że jest nudna. Jest dla ludzi zafascynowanych Nowym Jorkiem, także może nie pasować każdemu.

      Usuń
    2. Pewnie masz rację. Tak jest z każdą książką. Ta mi pewnie nie przypasuje, ale może kiedyś się skuszę :)

      Usuń
    3. Polecam Ci z całego serca, mimo wszystko :)

      Usuń