sobota, 31 stycznia 2015

Charles Frazier "Szepty lasu"

W ramach powolnego wyczytywania nagromadzonych na półkach książek, zabrałam się za "Szepty lasu", trzecią pozycję z wydawanej przez Black Publishing serii Kaszmirowej. Charles Frazier znany jest mi i pewnie większości czytelników jako autor "Zimnej Góry", zekranizowanej w 2003 roku pod tytułem "Wzgórze nadziei" (w rolach głównych Jude Law, Nicole Kidman i Renée Zellweger). 


Akcja książki toczy się w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia, gdzieś w Apallachach. Główna bohaterka imieniem Luce opiekuje się bliźniętami osieroconymi przez jej siostrę Lily. Dzieciaki są, delikatnie mówiąc, dziwne. Być może takie się urodziły, choć możliwe też, że to morderstwo matki odcisnęło na nich piętno. Frank i Dolores wybierają oszczędną komunikację na swój własny sposób, a zabawa musi być niebezpieczna lub brutalna, żeby je zainteresowała.

W pewnym momencie na scenę wkracza niejaki Stubblefield, który postanawia zawalczyć o uczucia osamotnionej Luce i otoczyć ją opieką, której nigdy nie miała. Jednocześnie w miasteczku zjawia się sadystyczny mąż Lily, ojczym bliźniąt oraz osoba, z której rąk zginęła naiwna młodsza siostra protagonistki. Kobieta musi walczyć zarówno o zaufanie siostrzeńców, jak i nauczyć się akceptować obecność zalotnika. Nie spodziewa się nawet, że Bud zechce wtrącić swoje pięć groszy do tej historii i wyrównać rachunki z dziećmi żony.

Trudno w tej książce doszukać się zalet. Właściwie od samego początku wiedziałam, że ta opowieść mnie nie zachwyci, nie porwie i nie  wyróżni się w żaden sposób na tle innych podobnych książek. Pierwszym problemem jest nierównomiernie rozłożona akcja. Sto początkowych stron  nie wnosi zbyt wiele do historii (a jest to cała I część). Poza tym "Szeptom lasu" bardzo zaszkodziły dłużące się rozdziały o niczym, ze zbyt dużą ilością średnio ciekawych wspomnień i dygresji bohaterów. Tu należy wspomnieć o narracji - świat przedstawiony w książce opisany jest z perspektywy Luce, Buda i Stubblefielda. Dzięki temu zabiegowi czytelnik lepiej poznaje postaci i łatwiej mu zrozumieć ich postępowanie, ale właściwie niewiele to zmienia.

Największą wadą jest dla mnie zakończenie. Choć faktycznie było trudne do przewidzenia, to niestety bardzo rozczarowujące. Brakowało w nim dynamicznej akcji i niezbędnego w przypadku tego rodzaju opowieści dreszczyku emocji, co czyni z książki bardzo średni thriller. Co więcej, tytuł wskazywał na to, że przeważająca część akcji będzie rozgrywała się właśnie w lesie, co jeszcze mocniej pobudziło moją ciekawość. Bardzo żałuję, że jest odwrotnie, a jedynie ostatnie sześćdziesiąt stron do niego nawiązuje.

Podsumowując, "Szepty lasu" to dla mnie wielkie rozczarowanie. Akcja rozwija się zbyt wolno, a dodatkowo, mimo wszelkich starań autora, niezwykle ciężko było mi wczuć się w tą opowieść i utożsamić z bohaterami.

Ocena: 5/10

Wydawca: Black Publishing
Premiera: 5.03.14
Strony: 296

6 komentarzy:

  1. Oj, bardzo nie lubię, kiedy akcja się wolno rozkręca :/ Zwyczajnie się nudzę ^^ Stanowczo to nie jest powieść dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawia mnie w ogóle czy są gdzieś miłośnicy takiego prowadzenia akcji..

      Usuń
  2. Oj... a wydawała się być ciekawa :( Dobrze, że ostrzegłaś - uniknę rozczarowania! Dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, to nie były dobrze wydane pieniądze.

      Usuń
  3. Fraziera czytałam zdaje się Zimną górę i bardzo mi się podobała. Przez wzgląd na to, dam mu szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam ochotę na "Zimną górę", nawet mimo tego rozczarowania "Szeptami lasu".

      Usuń