niedziela, 21 grudnia 2014

Karol Lewandowski "Busem przez świat. Ameryka za osiem dolarów"

Uwielbiam Stany Zjednoczone. Studiuję moją najukochańszą na świecie anglistykę. Szlifuję język, poznaję historię, kulturę, ustrój polityczny oraz system prawny, podziwiając ten fascynujący kraj - póki co, jedynie z oddali. I czytam wszystko na temat USA, co wpadnie mi w ręce.

Marek Wałkuski z Trójki i Marcin Wrona z TVN-u uraczyli mnie już swoimi opowieściami o życiu w Stanach. Na półce czekają na mnie książki autorstwa Magdaleny Rittenhouse i Ewy Winnickiej o Nowym Jorku. W kolejce zakupowej mam "Hartland" Wolfganga Buschera i "Amerykę po kawałku" autorstwa mojego ulubionego radiowego korespondenta. 

Wczoraj minęły dokładnie cztery miesiące od publikacji recenzji o "Busem przez świat. Wyprawa pierwsza". A teraz minęło ledwie parę godzin od kiedy skończyłam czytać drugą książkę Karola Lewandowskiego, opowiadającą o tanim podróżowaniu po Ameryce Północnej i jestem pod ogromnym jej wrażeniem. Tym samym dołączyła do skromnego grona moich ulubionych amerykańskich książek.


Szóstka młodych Polaków i jeden stary bus. Trzy wakacyjne miesiące i trzy kraje. Stany Zjednoczone - to tu spełniają się marzenia milionów imigrantów, Kanada - obiekt drwin i żartów przeciętnego Johna Doe i w końcu Meksyk, przed którego ciemną stroną ostrzegają rozsądnie myślący ludzie. Dystans do pokonania - dwadzieścia pięć tysięcy kilometrów. Dzienny budżet - osiem dolarów.

Większość osób na samą myśl o takiej wyprawie postukałaby się w czoło i uznała, że to szalony pomysł, który nie ma żadnych szans na realizację. Pewnie do grona sceptyków należeliby nie tylko jakże "optymistycznie" patrzący na świat Polacy, ale i wiecznie uśmiechnięci Amerykanie czy żyjący na luzie Włosi. Problem niedowiarków polega na tym, że nie wierzą w siłę marzeń. Powyższy plan został przecież wprowadzony w życie i to z powodzeniem, a nawet z wyrobieniem dwustu procent podróżniczej normy, już przed dwoma laty.

Dwa tygodnie temu pomysłodawca busowych wypraw przez świat wraz z wydawnictwem Sine Qua Non oddali w ręce czytelników zapiski z podróży po Ameryce Północnej. Na początku autor opisuje żmudne przygotowania i opowiada o wszystkich problemach związanych z organizacją wyjazdu, szukaniem sponsorów, dopieszczaniem oraz zabezpieczaniem busa o wdzięcznej nazwie Supertramp, zbieraniem środków na paliwo, jedzenie i inne wydatki podczas trzech miesięcy życia na walizkach.

Zdecydowanie większą część książki zajmują wspomnienia z podróży. Z Nowego Jorku przez Los Angeles, do Miami. Od Wschodniego Wybrzeża, przez Kanadę i Niagarę oraz północne stany, do Zachodniego Wybrzeża i Meksyku. Stamtąd, południowymi stanami, do najbardziej wysuniętego na południe kawałka amerykańskiej ziemi - Key West. Śladami legend, sławnych zabytków i znanych ludzi, w tym postaci fikcyjnych, kojarzonych z popularnych filmów i seriali. 

Gangsterzy, krokodyle, pustkowia i często psujący się środek transportu. Przyjaźnie nastawieni amerykańscy obywatele, chętnie niosący bezinteresowną pomoc obcokrajowcom. Ani język, ani inna obyczajowość ludzi, ani ogromne odległości między celami wyprawy nie stanowią przeszkody dla ekipy Busem Przez Świat. W książce Karola Lewandowskiego czytelnik znajdzie liczne opisy mniej lub bardziej znanych miejsc i spotkanych po drodze ludzi. Nie brakuje przygód, mrożących krew w żyłach historii, przydatnych rad i ciekawostek. Cała opowieść opatrzona jest licznymi fotografiami.

Ameryka to miejsce, w którym wszystko jest duże i zorganizowane z hollywoodzkim rozmachem. Tam także spełniają się największe marzenia. Trzeba tylko mieć odwagę planować i realizować swoje - nawet najbardziej szalone - pomysły. Ci, którzy odważyli się śnić, zostali nagrodzeni niesamowitymi przeżyciami i wspomnieniami, które już na zawsze zostaną w ich pamięci. Czytelnikom została książka, która stanowi świetną rozrywkę i dostarcza ogromnej ilości wiedzy na temat taniego podróżowania, a przede wszystkim - motywuje do podjęcia wyzwania, jakim jest podróżowanie. 

Druga busowo-podróżnicza relacja jest znacznie lepsza od pierwszej, bardziej dopracowana i napisana z większą dokładnością. Umieszczenie zdjęć bezpośrednio w rozdziałach opisujących dany etap podróży jest zdecydowanie rozsądniejszym pomysłem, niż kumulowanie ich w jednym miejscu w formie wkładki. Nieco większy format książki sprzyja czytaniu, a lekki, bardzo naturalny styl autora, budzi mój czytelniczy apetyt na kolejne opowieści o przygodach ekipy Busem Przez Świat.


A na koniec jeszcze parę słów o spotkaniu z autorem, które odbyło się 13 grudnia w Łodzi. W piątek, czyli dzień wcześniej, byłam niemal pewna, że wybiorę się do Daleko Blisko z pierwszą książką - po kurierze nie było śladu. Po dwunastej zaczęłam się zbierać na zajęcia i wtedy, niemal w ostatniej chwili, zjawił się mój wybawca z książkami od wydawnictwa. Bardzo chciałam przeczytać "..Amerykę za osiem dolarów" przed sobotą, ale i tak dobrze było mieć ją już u siebie na półce.

Na szczęście spotkanie promujące nową publikację Karola Lewandowskiego dotyczyło przede wszystkim mitów, które wyrastają jak grzyby po deszczu wokół podróżowania. Autor oraz towarzysząca mu Alex - członkini wyprawy do Ameryki (i kilku innych) - opowiadali również o swoich przygodach podczas czteromiesięcznego pobytu w Australii. 

Było naprawdę świetnie, troszkę krótko, ale za to bardzo treściwie i ciekawie. Publiczność też dopisała, a w kawiarni szybko zabrakło miejsc do siedzenia. Tak pozytywnych i przyjaźnie nastawionych do świata ludzi nie spotkałam od dawna. Karol i Alex zarazili mnie swoim optymizmem i podróżniczą pasją. A w korowym VW, którym przemierzyli już kawał świata, zakochałam się od pierwszego wejrzenia. To kiedy wyruszamy busem do Japonii?

Ocena: 9/10

Wydawca: Sine Qua Non
Premiera: 8.12.14
Strony: 336

4 komentarze:

  1. To, że książka jest bardziej dopracowana niż pierwsza część to akurat jest bzdura - razi ilość literówek, błędów i wpadek typowych dla tekstów pisanych na komputerze i nie poddanych korekcie. Z resztą się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pisałam o literówkach, bo w niejednej książce jest ich pełno, a o formie, projekcie okładki i wnętrza.

      Usuń
    2. Pod tym względem to oczywiście masz rację, nowa książka ma przyjemniejszą formę. Zapewne w większości książek można znaleźć jakąś literówkę, ale nie pamiętam kiedy ostatnio zwróciłem uwagę na taki aspekt. Zdecydowanie nie należę do ludzi, którzy doszukują się błędów w książkach czy filmach, zwykle ich nie zauważam, a jednak tutaj mnie to irytowało.

      Usuń
    3. A ja właśnie jestem dosyć czepialska i też zauważyłam te literówki, jednak nie wspomniałam o nich, ponieważ reszta jest bez zarzutu. O takich rzeczach piszę szczególnie wtedy, gdy wszystko w danej publikacji jest "na pół gwizdka". :)

      Usuń