środa, 10 grudnia 2014

Greg Marinovich, João Silva "Bractwo Bang Bang"

Relacje z wojen mają to do siebie, że wstrząsają czytelnikiem. Są bezpośrednie i prawdziwe, niemal zawsze szokujące i głęboko poruszające. Najczęściej wojnę opisują jej ofiary lub korespondenci wojenni. A co dzieje się, kiedy o walkach postanawia opowiedzieć fotoreporter? Na ile jego spojrzenie na świat jak na materiał, który musi w swojej fotoreporterskiej pracy utrwalić na kliszy, wpływa na odczuwanie empatii? Gdzie przebiega cienka granica między nakazem relacjonowania dramatycznych wydarzeń a obowiązkiem niesienia pomocy potrzebującym? Kiedy należy porzucić aparat i pomagać rannym?


Republika Południowej Afryki to kraj, który dziś przede wszystkim kojarzy się z makabrycznymi zdjęciami, jakie zrobiono w mieszkaniu Oscara Pistoriusa po tragicznej śmierci Reevy Stenkampf. Ponad dwadzieścia lat wcześniej grupa fotografów określana jako Bractwo Bang Bang (autorzy książki - Greg Marinovich, João Silva oraz Ken Oosterbroek i Kevin Carter), relacjonowała całemu światu krwawe walki, które rozgrywały się w tym kraju.

Jak mówią sami autorzy, teoretycznie żadnej wojny domowej w RPA nie było, miały za to miejsce liczne walki, ataki, czy zasadzki na przeciwników. W rzeczywistości liczba ofiar śmiertelnych pokazuje jasno, jak wiele osób włączyło się w obalenie apartheidu lub utrzymanie go. Autorzy książki wiele razy podczas swej pracy stawali się świadkami śmierci. Ocierali się o nią każdego dnia, fotografując ofiary i oprawców, ostatnie sekundy ludzkiego życia. Sami również często wymagali pomocy medycznej, ale ich praca wymagała czasem jeszcze większych poświęceń,

Dziennikarze relacjonujący konflikty zbrojne, podobnie jak żołnierze i ludność cywilna, na traumatyczne wydarzenia reagują podobnie. Depresja, zespół stresu bojowego, problemy ze snem, z relacjami międzyludzkimi. Trudy życia zawodowego przekładały się na problemy w sferze prywatnej. O tych doświadczeniach nie można zapomnieć we śnie, kiedy w głowie powracają do człowieka szokujące obrazy.

Trudno poradzić sobie z tak dramatycznymi przeżyciami. Część genialnych fotografów szukała pocieszenia w alkoholu czy narkotykach. Kevin Carter - który za wstrząsające zdjęcie umierającej z głodu  dziewczynki i czyhającego na nią sępa wykonane w 1993 roku w Sudanie otrzymał Nagrodę Pulitzera - również przez lata zmagał się z nałogiem i depresją. Kilka miesięcy przed jego samobójczą śmiercią, podczas fotografowania zamieszek w townshipie Tokhoza zginął Ken Oosterbroek.

Choć Bractwo Bang Bang przeszło do historii fotografii, to jednak tylko jego członkowie wiedzą tak naprawdę jak wysoką cenę zapłacili za swoją sławę. Ta książka to fascynujący zapis ich życia i pracy, od młodości, przez początki kariery i coraz lepsze zlecenia, aż po słodko-gorzkie zakończenie. Dla ich kraju druga połowa lat 90. oznaczała szansę na lepszą przyszłość dla Czarnych, wyzwolonych spod okrutnych rządów Białych, a dla autorów - ciągłe zmaganie się z traumą, jakiej doświadczyli. W książce zamieszczone są trzy wkładki z czarno-białymi fotografiami bohaterów tej historii, jednak to słowo pisane najsilniej oddziałuje na czytelnika, a obrazy tylko dopełniają całości.

Trudno jest czytać o morderstwach dokonywanych na ludziach przez ludzi, o niesamowitym okrucieństwie oprawców i bezbronności ich ofiar. Ci, którym udało się przeżyć, opowiadają o strasznych rzeczach, które ciężko sobie nawet wyobrazić. Rasizm, brak zrozumienia i tolerancji, wzajemna niechęć i rosnąca niczym fala nienawiść, znajdowały swoje ujście w przemocy, zupełnie bezsensownej i niemożliwej do zapomnienia. Równie ciężko będzie wyrzucić z pamięci tę książkę. Polecam wszystkim tym, którzy chcą dowiedzieć się więcej o burzliwej historii Republiki Południowej Afryki.

Ocena: 8/10

Wydawca: Sine Qua Non
Premiera: 12.09.2012
Strony: 306

8 komentarzy:

  1. Bardzo lubię takie tematy więc książka z miejsca trafiła na moją listę do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie cieszy, może później jakaś międzyblogowa dyskusja o niej się wywiąże?

      Usuń
  2. Książka idealna dla mojej siostry :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trudno się czyta takie historie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, tylko mi przypomniałaś, że muszę przeczytać "Podróże z nim i samotnie" Marthy Gellhorn, które uśmiechają się do mnie z półki, odkąd samawieszcosięstało :D

    OdpowiedzUsuń