piątek, 19 grudnia 2014

Carla Montero "Złota skóra"

Parę lat temu Carla Montero podbiła serca czytelników bestsellerową "Szmaragdową tablicą". Nie mogłam oczywiście odmówić sobie tej książki, ale ciągle stoi na mojej półce nieprzeczytana. Coś mnie od niej zawsze odpycha i sprawia, że sięgam po inne pozycje. Jakiś czas temu wpadła mi w ręce jej najnowsza powieść, i to od niej zaczęłam swoją przygodę ze znaną hiszpańską autorką.


Jest rok 1904. Po pięknym Wiedniu grasuje brutalny morderca, który potwornie masakruje zwłoki swoich ofiar. A są nimi młode i piękne kobiety, które łączy postać Inés - najpiękniejszej z muz artystów. Detektyw Karl Sehlackman musi odnaleźć bestię, która w okrutny sposób pastwi się nad znanymi modelkami wiedeńskich fotografów i malarzy.

Zapowiadało się naprawdę wspaniale i nie mogłam doczekać się lektury tej powieści.. aż do momentu, gdy otworzyłam książkę i zaczęłam czytać. Tę książkę mogę porównać - najbardziej trafnie - do innej znanej i cenionej przez czytelników historii. "Złota skóra" to po prostu opowiedziane na nowo "Pachnidło". Historia nieco zmodyfikowana i osadzona w innym mieście, parę wieków później, lecz podobnie wstrętna i odpychająca.

Ta historia ani trochę mnie nie poruszyła, wywołała jedynie uczucie znużenia i okazjonalne obrzydzenie. Nie podobał mi się prymitywny język głównego bohatera oraz jego przyjaciela. A gdzie ta obiecywana przez wydawcę secesja? Parę razy rzucone nazwisko Klimta czy sceny przedstawiające proces tworzenia dzieła to zdecydowanie za mało. Jedno, czego na pewno nie zabrakło, to tandetne sceny łóżkowe i łzawe wyznania. Wszystkiemu temu towarzyszyła nieudana próba budowania przez pisarkę napięcia, którego ostatecznie zabrakło.

Pomysł był niewątpliwie dobry, lecz niestety nic z tego nie wyszło. Autorka postarała się, by opowiedzieć historię łącząc ze sobą fragmenty dotyczące śledztwa policyjnego prowadzonego "parę miesięcy później" (narracja pierwszoosobowa) z tymi opisującymi okres, w którym dokonywane były zbrodnie (narracja w trzeciej osobie). Sporo było ciekawych zwrotów akcji, a morderca ukrywał się przed czytelnikiem niemal do ostatnich stron książki.

Zachwytu, przerażenia i "wciągania" brak. Pozostało tylko jedno, dominujące uczucie - rozczarowanie. I jak ja teraz mam zabrać się za tę nieszczęsną"Szmaragdową tablicę"? Mimo wysokich ocen czytelników, nie sądzę, że przypadnie mi teraz do gustu cokolwiek autorstwa Montero. A tymczasem na portalach czytelniczych "Złota skóra" jest zdecydowanie dobrze oceniana (7,23/10 na LubimyCzytać, 5,0/6 na Granicach i 3,31/5 na Goodreads). Chyba w takim razie coś jest ze mną nie tak..

Ocena: 6/10

Wydawca: Rebis
Premiera: 4.11.2014
Strony: 376

6 komentarzy:

  1. Mam tę książkę, ale jeszcze się za nią nie wzięłam. Na razie mam ciekawsze rzeczy do czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cieszę, że mam ją już za sobą i ze spokojem zabiorę się za ciekawsze książki.

      Usuń
  2. A ja z kolei nie moglam doczytac Pachnidła, coś mnie odrzucało :) Tej autorki jeszcze nie znam, pewnie szybko nie poznam ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zmęczyłam "Pachnidło" do końca, ale była to wyjątkowo obrzydliwa książka..

      Usuń
  3. Widzę, że to nie jest książka szczególnie warta uwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie lepiej zabrać się za coś innego :)

      Usuń