poniedziałek, 17 listopada 2014

Katarzyna Klejnocka, Jarosław Klejnocki "Próba miłości. Jak pokochać cudze dziecko"

Uff.. Laptop z nowym dyskiem, a ja bez wszystkich moich danych i o parę stówek do tyłu. Ale żeby o tym nie myśleć, postanowiłam zająć się - jak zwykle - czytaniem. Niedawno na mojej półce pojawiła się nowość pod każdym względem. Pierwszy raz czytałam o polskich domach dziecka, a sama publikacja trafiła do księgarń na początku tego miesiąca.


Kiedy myślę o adopcji, przypomina mi się program opisujący losy dzieci szukających nowego domu, który kiedyś emitowała Telewizja Polska. Poza tym, każdego roku przed większymi świętami organizowane są zbiórki darów dla wychowanków lokalnych placówek opiekuńczo-wychowawczych; kto z nas nie pamięta, jak dorzucał od siebie jakieś drobiazgi?

Mało kto jednak w swoim dorosłym wieku ociera się bliżej o temat domów dziecka. Ludzie z reguły omijają temat sierot i dzieci, których rodzice się nimi nie interesują. W głowie zaraz zapala im się czerwona lampka i na myśl przychodzą wszystkie te świetnie funkcjonujące w polskim społeczeństwie stereotypy. Niektóre prawdziwe, ale jak pokazuje ta książka, nie zawsze.

Autorzy mają już swoje biologiczne dzieci i, jak sami przyznają, nie planowali powiększenia rodziny. A już szczególnie nie w taki sposób. Ale jak to bywa z miłością - to nie ona słucha nas, a my jej i kiedy serce wyraża potrzebę otworzenia się na innego człowieka, któż ma siłę mu odmówić? Miłość rodzicielska działa podobnie, jak ta, która wcześniej tych rodziców ze sobą złączyła.

W "Próbie miłości" możemy przeczytać o całym procesie, który miał na celu odmienienie jednego ludzkiego życia, a przy tym wielu innych, niezupełnie przypadkowo. Przeczytamy tu trochę o procedurach, dużo o psychologii, ale ta książka zawiera przede wszystkim wspomnienia i refleksje autorów. Dwa głosy wypowiadają się na przemian w jednej sprawie, niekiedy nie współbrzmiąc ze sobą, bo przecież każdy ma prawo do własnej opinii.

Opowieść o walce o lepszy byt dla Asi z domu dziecka w S. to piękna historia, opisana szczerze, ale też z taktem i należytym szacunkiem. Pokazuje nie do końca lubianą przez nas prawdę. W domach dziecka wcale nie jest jak w domu i nie jest to też szczególnie zdrowe dla dziecka środowisko, sprzyjające jego rozwojowi. 

Trudno jest zawrócić kijem rzekę i całkowicie zmienić młodego człowieka, który większość swojego życia spędził w tak okropnym miejscu. Ale trzeba starać się, by jak najbardziej ułatwić mu wkroczenie w dorosłość z całym jego bagażem emocjonalnym. Katarzyna i Jarosław Klejnoccy nie idealizują, kiedy mówią o swojej codzienności z dodatkowym członkiem rodziny pod dachem. 

Ich wspólna historia wciąż się toczy. I jeśli czytelnik myśli, że ta książka go nie zaskoczy, to jest w wielkim błędzie. Ta opowieść nie wycisnęła ze mnie hektolitrów łez, choć należy do tych mocno wstrząsających czytelnikiem. Czuję się poruszona, ale też douczona i odpowiednio uświadomiona. W końcu, odczuwam zadowolenie, że ta pozycja trafiła w moje ręce.


Literatura faktu to taki specyficzny gatunek literacki, który ciężko jest oceniać, bo jak tu przylepić cyferkę do historii, która faktycznie kiedyś się komuś przydarzyła? Ale mimo wszystko, lubię. To jednak trochę ambitniejsza lektura, bardziej wymagająca, stanowiąca dla czytelnika większe wyzwanie. 

Mam przy tym coraz mniejsze przekonanie do liczb podsumowujących moją opinię, ale dla mnie wprowadzają one pewien ład. No i oczywiście pomagają, przynajmniej mi samej, w znalezieniu odpowiedzi na podstawowe pytanie: czy warto tę książkę przeczytać? Jeśli chodzi o "Próbę miłości", to odpowiedź jest jak najbardziej pozytywna.

Ocena: 8/10

Wydawca: Czarne
Premiera: 4.11.14
Strony: 224

6 komentarzy:

  1. Boję się takich książek i rzadko je czytam, ale będę miała ten tytuł w pamięci.

    Mam taki sam czytnik! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kundelki całego świata, łączcie się :)

      A co do Twoich obaw - zupełnie bezpodstawne. Książka nie jest jakoś mocno obciążająca psychikę. Rozmowa o naszych polskich realiach, choć przyznam, że bardzo ciekawa.

      Usuń
  2. Cieszę się, że takie książki powstają. Skłaniają bowiem do głębokiej refleksji, a to bardzo ważne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ja również cieszę się z takich publikacji :)

      Usuń
  3. Lubię i sięgam po literaturę faktu. Może nie notorycznie, ale jednak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie, choć szkoda, że wciąż wiele osób jej nie potrafi docenić i uważa za gorszy gatunek.

      Usuń