czwartek, 6 listopada 2014

Dariusz Zaborek "Czesałam ciepłe króliki. Rozmowa z Alicją Gawlikowską-Świerczyńską"

Czy mówiłam już, że kocham wydawnictwo Czarne? Nie? KOCHAM CZARNE. Wstydźcie się wszyscy, którzy nie znacie tego wydawcy i jego fenomenalnych publikacji. Ja mam to szczęście, że dopiero odkrywam ich bogatą ofertę. Parę świetnych historii już za mną, ale większość wciąż czeka na odkrycie.

Czasem myślę sobie, że dla mnie mogłaby istnieć jedynie literatura faktu. Na co mi fikcja, kryminały, horrory, obyczajówki, kiedy życie pisze tak niesamowite scenariusze? Do tego ludzie z krwi i kości, którzy o niebo lepiej sprawdzają się w roli głównego bohatera danej historii od jakiegoś wymyślonego protagonisty. Literatura faktu królową wszystkich historii. To na niej opiera się cała fikcja literacka.


Alicja Gawlikowska-Świerczyńska przeżyła Ravensbrück. Brzmi strasznie, prawda? A jednak ona nie robi z tego wielkiej tragedii. Dla niej codzienność obozowa nie była piekłem. W przeciwieństwie do wielu osób nie stara się ubarwić historii, dodać wystarczająco złym i okrutnym Niemcom dodatkowych, diabelskich cech. 

Obóz to nie wakacje, ale też nie koniec świata. Nie jest wygodnie, ale też można było dać sobie radę. Takie wyznania mogą szokować - szczególnie po lekturze licznych wspomnień wojennych, których autorzy opisują swoją traumatyczną codzienność. Przyjęło się już, że ocaleni od śmierci z rąk nazistów piszą o tym, jak bardzo trudne było przeżycie w Oświęcimiu czy w Buchenwaldzie. 

Tymczasem dla pani Alicji jest to jeden z wielu etapów w życiu. Jasne jest, że odcisnął na niej jakieś piętno. Z obozem kojarzy jej się lęk przed niskimi temperaturami. Ale też przeżycie obozu otworzyło przed nią nową drogę życiową. Zamiast dziennikarką - została lekarzem; będąc świadkiem tylu śmierci sama postanowiła pomagać chorym. Jest optymistką. Nie żali się na swój los. Nie narzeka.

Zawsze uważałam, że nie ma sytuacji, w której - jak to się mówi - trzeba złożyć broń. Pracowałam. Śpiewałam. Żartowałam. Przecież nie mogłam od rana do wieczora myśleć, że żyję w piekle!

Mimo swojego ogromnego przywiązania do kraju jest taka.. niepolska. Patrzy w przyszłość, zamiast pławić się w rozpaczy związanej ze wspomnieniami wojennymi, nadając im z każdym mijającym rokiem dodatkowych odcieni. Jej opowieść jest ciągle żywa, a opowiadane historie są bardzo realne - przy czym zupełnie niepodkolorowane na potrzebę zgnębienia Niemców - którzy od czasów II wojny światowej ciągle pokutują za grzechy swoich przodków. 

Nazwisko Dariusza Zaborka pojawia się na okładce tej książki jako autora. Jednak on usuwa się po dżentelmeńsku w tył, zwalniając scenę dla pani Alicji. A mimo to jest niezbędny. W umiejętny sposób zadaje właściwe pytania, drąży niektóre tematy, inne taktownie zostawia w spokoju. To dzięki niemu ta historia nabiera odpowiedniego kształtu.

Wydarzenia nie są opisywane przez rozmówczynię w kolejności chronologicznej. Nie raz zaskakuje nas skok daleko w przód lub jeszcze dalej w tył. Ale ta rozmowa to bardzo uporządkowany chaos. Nie czułam się w ogóle zagubiona, przewijające się w dużych ilościach nazwiska różnych ludzi nie sprawiały mi problemu, nie mieszały w głowie.

"Czesałam ciepłe króliki" pochłania się w parę chwil. Historia pani Alicji Gawlikowskiej-Świerczyńskiej wciąga już od pierwszej strony. Ta książka pasuje do kategorii wspomnień wojennych, jednak zupełnie inaczej czyta się tak optymistyczną opowieść. I na co komu fikcja literacka, kiedy gdzieś w Warszawie mieszka taka wspaniała kobieta, która w wieku ponad dziewięćdziesięciu lat ciągle leczy ludzi?

Ocena: 9/10

Wydawca: Czarne
Premiera: 26.05.14
Strony: 200

6 komentarzy:

  1. Oglądałam tą książkę milion razy, kilka razy o niej czytałam i za każdym razem coraz bardziej chcę ją przeczytać. Teraz już muszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ona parę razy mignęła w ofercie wydawnictwa, ale gdyby nie Natalia z Kroniki Kota Nakręcacza, pewnie bym po nią nie wyciągnęła łapek. Teraz mogę samą siebie walnąć w łeb, że wcześniej się tą książką nie zainteresowałam. :P

      Usuń
  2. Po Twojej recenzji nie pozostaje mi nic innego, jak po prostu kupić tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, specjalnie tak zrobiłam, żeby nikt z czytających nie miał wyjścia :)

      Usuń
  3. Oj nie do końca moja tematyka, więc raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka szkoda, ale cóż, dla każdego co innego :D

      Usuń