sobota, 18 października 2014

Małgorzata Warda "Miasto z lodu"

Pogoda za oknem zapowiada rychłe nadejście jesieni. W końcu zrobiło się zimno, mokro i ponuro. Pomyślałam, że to będzie idealny czas, by zabrać się za książkę, z której aż zieje chłodem. Oczywiście zestaw rozgrzewający okazał się niezbędny podczas lektury „Miasta z lodu”.


Miasteczko pełne ludzi, którzy mogą nazywać się szczęściarzami, bo mają pełne, choć nie zawsze idealne rodziny. Oczywiście tylko z wierzchu wszystko wygląda dobrze. Jednak gdy w ich oddalonym od cywilizacji górskim zakątku zjawia się kobieta zwiastująca same problemy, społeczność zaczyna czuć się zagrożona. Od razu bardzo chętnie zaczyna okazywać przybyszom swoją niechęć. Bo czy samotna matka z nastoletnią córką nie ściągnie kłopotów nie tylko na siebie, ale też na każdego, kto wejdzie z nią w kontakt?

Lepiej trzymać się od dziwaków na odległość. Ich odmienność to przecież ich wina; sami się proszą, by ludzie ich omijali. Jednocześnie palce aż świerzbią, by pogrzebać w ich życiu prywatnym, wyciągnąć głęboko ukryte ślady z przeszłości, które na zawsze ich odmieniły. Przeinaczyć fakty, dopowiedzieć coś i zrobić z człowieka, któremu życie rzuca pod nogi kłody, jeszcze większą ofermę. 

Tak właśnie wygląda książkowa mieścinka. I pewnie niejedna nieksiążkowa. Każdy taką zna - albo ma tam rodzinę, albo z takiej pochodzi. Co więcej, wystarczy, by w pobliżu pojawił się ktoś słabszy, a najlepiej nowy i obcy, a wtedy cała reszta czuje się silniejsza, czerpiąc ze słabości tej osoby. Podobnie do bohaterów "Miasta z lodu" zachowują się internetowi hejterzy, o których również wspomina autorka.

A co z chorobą psychiczną? Dla wielu osób niecodziennie zachowanie matki Agaty jest tylko pretekstem do dalszego znęcania się nad tą rodziną, której najlepiej zrobiłoby wsparcie dobrych ludzi. Ale jak zacząć wszystko od nowa, jeśli od samego początku miejscowi są podejrzliwi, patrzą wilkiem i wystarczy im jeden rzut okiem, by wyrobić sobie opinię o tych obcych? 

Nie tylko dzieci w wieku szkolnym potrafią być okrutne. Bo przecież one uczą się tylko od dorosłych, którzy są mistrzami w okazywaniu swojej niechęci względem nietypowo zachowujących się ludzi. Mieszkańcy tytułowego "Miasta z lodu" posiadają same najgorsze cechy charakteru. Większość z nich wcale nie chce słuchać i pomagać. Oni świetnie czują się, przyglądając się z boku tragedii drugiego człowieka. Czują się w zasadzie jak bogowie, igrający z ludzkimi losami - bo przecież każdy wtrąci swoje trzy grosze do historii, zechce mieć swój udział w niszczeniu odmieńca.



Małgorzata Warda w swojej książce zadaje czytelnikowi bardzo ważne pytania. Czy po tylu niepowodzeniach w kontaktach z uprzedzonymi ludźmi wciąż warto prosić ich o zrozumienie? Czy takim osobom w ogóle można cokolwiek przetłumaczyć, czy może lepiej spakować walizki i od razu od nich uciekać? Jak zacząć od nowa z takim bagażem emocjonalnym? Czy można być dobrą matką, mając problemy psychiczne?

Ta książka miała być dla mnie lekką weekendową lekturą odrywającą mnie od nauki i szarej rzeczywistości. Tymczasem mocno się przeliczyłam. Bo choć podana została w formie przystępnej i lekkostrawnej powieści obyczajowej (pochłonęłam w dwa popołudnia, nawet nie wiem jak i kiedy!), to jednak autorka przemyciła tu tyle trudnych pytań, że nie mogę się dotąd wygrzebać spod ich ciężaru.

Wciąż szukam na nie odpowiedzi. I polecam tę opowieść wszystkim, którzy myślą, że łatwo jest osądzać osoby z problemami, nieważne jakimi.

Ocena: 7/10

Tu muszę poświęcić nadprogramowy akapit na odrobinę narzekań. Jestem bardzo wyczulona na błędy w języku angielskim i za to dobrej książce tak poleciała ocena. Zmasakrowany tytuł piosenki Katy, nie Kate Perry, "I kissed a girl" - w książce: "I kiss the girl, I like it". Zły czas, niewłaściwy przedimek, katastrofa. Również niewybaczalne "by, by" zamiast, jak sądzę z kontekstu, "bye, bye". To bzdura, choć korekta powinna ją jednak wychwycić.. Ale piszę o tym na końcu, bo nie każdy jest tak wyczulony na podobne błędy, a książka sama w sobie się świetnie obroniła. Brawo.

Wydawca: Prószyński i S-ka
Premiera: 11.09.14
Strony: 368

4 komentarze:

  1. Bardzo dużo już słyszałam o tej książce, ale mimo, że zwykle ufam klubowi "kobiety to czytają", tak tutaj nie jestem przekonana. Raczej się jeszcze wstrzymam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co najbardziej Cię trzyma w niepewności? :D

      Usuń
  2. Bardzo mądra recenzja, po książkę sięgnę na pewno, tym bardziej, że prócz treści, przyciąga mnie piękna okładka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka bajeczna, zakochałam się w niej od pierwszego spojrzenia :D A do tego autorka, którą dziewczyny klubowe bardzo polecały - nie miałam wyjścia, musiałam przeczytać. I dziękuję za miłe słowa na temat mojej recenzji :)

      Usuń