wtorek, 7 października 2014

Gillian Flynn "Mroczny zakątek"

Wczoraj książka miała swoją premierę, a dziś udało mi się uwolnić od tej opowieści, która wessała mnie do środka zanim skończyłam pierwszy rozdział. "Mroczny zakątek" to taka zakamuflowana analiza amerykańskiego społeczeństwa, które równie dobrze mogłoby być polskim czy niemieckim. Bo wszyscy ludzie są tacy sami, niezależenie od pochodzenia. Zanim w ogóle zacznę swoją recenzję, muszę od razu przyznać, że ta książka bardzo mi się spodobała i szczerze ją polecam.


Na sam początek streszczeniopodobny komentarz. Tym razem zacznę trochę inaczej, bo cytatem, który świetnie opisuje główną bohaterkę:

Libby zawsze się zamartwiała. Wyszła z łona matki zaniepokojona i już jej tak zostało. (...) Patty wstydziła się swojej ciąży, bo wszyscy krewni mieli już dość jej bezmyślnego płodzenia dzieci. Ze zgryzoty wydzielała mnóstwo kwasu żołądkowego, w którym Libby marynowała się przez dziewięć miesięcy, nasiąkając zmartwieniami. s. 272
Libby Day to kobieta, do której od razu poczułam awersję. Irytuje, działa na nerwy i sprawia, że chce się ją uderzyć lub chociażby potrząsnąć nią (albo literkami na stronach tej powieści) i krzyknąć: "Dorośnij, zrób coś ze sobą!".

Lata od tragicznego zabójstwa ciągle nie chce się otrząsnąć i perfidnie wykorzystuje swoją pozycję ofiary oraz jedynej ocalałej z masakry na farmie w Kinnakee, wyłudzając pieniądze od życzliwych ludzi. Jednak nie jest już małą dziewczynką, dobrzy obywatele starają się pomóc innym ofiarom przestępstw, a jej tymczasem kończą się pieniądze. 

W tym momencie na drodze Libby staje Lyle Wirth wraz z innymi członkami swojego dziwnego klubu miłośników morderstw. Wulgarna, impulsywna, aspołeczna kobieta jaką jest główna bohaterka, całe życie przekonana o winie swojego brata, przez problemy finansowe zmuszona jest do ponownego przyjrzenia się całej sprawie. Skuszona pieniędzmi w zamian za rozmowy z ludźmi, którzy mogą coś wiedzieć o wydarzeniach z tamtej nocy, powolutku odkrywa głęboko ukrytą prawdę. 

Skończyłam tę książkę i okazało się, że Libby Day da się polubić! Na pewno sprzyja temu odpowiednie połączenie wszystkich wątków. Przemyślenia głównej bohaterki jako dorosłej osoby przeplatają się z opowieściami dwóch innych kluczowych postaci - starszego brata, Bena oraz matki, Patty - dotyczącymi tamtego dnia. Przeszłość mówi do czytelnika dwoma głosami, kiedy jednocześnie poznaje on teraźniejszość widzianą oczami Libby. Bardzo mi się ten zabieg spodobał, choć moja początkowa niechęć do głównej postaci przełożyła się - na szczęście tylko chwilowo - na moją opinię o samej książce.

Książka Gillian Flynn to bardziej powieść psychologiczna, niż thriller, strachu tam raczej niewiele, za to rozkładania ludzkich zachowań na czynniki pierwsze co nie miara. Ja też dzisiaj porozkładam. Tyle trupów, tyle ciał w rozkładzie; pora abym ja coś rozłożyła - na części pierwsze. Powieść zawiera w sobie trzy elementy, które sprawiają, że uznałam tą historię za wartą mojego zainteresowania. 

Zmowa wśród ludzi i kopanie leżącego. Postaci z "Mrocznego zakątka" dają wręcz książkowy (nomen omen) przykład złego traktowania tych, którzy już i tak znajdują się w nieciekawej sytuacji. Szczególnie dla dorosłych, lepiej i prościej zrzucić winę na nastolatka z problemami dorastania, niż bardziej się postarać, by znaleźć prawdziwego winnego. I w tej sytuacji zawinili wszyscy, a przede wszystkim wymiar sprawiedliwości.

Mechanizm plotki. W książce widoczna jest ta przerażająca prędkość, z jaką rozprzestrzeniają się kłamstwa. Tu ktoś coś powie, tam ktoś inny coś jeszcze szepnie, a później kolejna osoba doda coś od siebie, jakąś sugestię, przypuszczenie i niewinny zamienia się w winnego. Tak właśnie stało się w przypadku Bena, który idealnie pasował na kozła ofiarnego. Ależ teraz zawiało satanizmem!

Burzliwy okres dorastania. Młody człowiek, który ma piętnaście lat ciągle walczy ze światem i próbuje znaleźć swoją drogę. Tak łatwo jest zbłądzić, szukając sensu życia. Narkotyki, alkohol czy szatan - wszystko jest groźne, ale tak bardzo kuszące.. 

Może obiecanego dreszczyku emocji zabrakło, ale książka wciągnęła mnie wystarczająco, bym chciała dotrzeć do jej końca i poznać prawdę o tej tragicznej nocy. Do tego ten absolutnie świetny pomysł na stworzenie akcji opartej na znanej szkolnej rymowance. Czego chcieć więcej?

Ocena: 8/10

Wydawca: Znak Literanova
Premiera: 6.10.14
Strony: 512

5 komentarzy:

  1. Zapowiada się ciekawie, już dawno chciałam zapoznać się z tą autorką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie ta książka zachęciła do dalszego odkrywania Gillian Flynn i chyba rozejrzę się za "Zaginioną dziewczyną" :D

      Usuń
  2. Flynn i jej ,,Zaginiona dziewczyna" utkwiły w mojej głowie i są tam do tej pory, choć powieść przeczytałam dawno temu. Z tego powodu muszę poznać inne książki tej autorki - Mroczny zakątek będzie pierwszy w kolejce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam przeczucie, że na długo zapamiętam twórczość Gillian Flynn.

      Usuń
  3. Czuję się mocno zachęcona do lektury :)

    OdpowiedzUsuń