czwartek, 11 września 2014

Amanda Coplin "Morelowy sad"

Zakochałam się w pięknej okładce do tego stopnia, że bez większego zagłębiania się w opis książki, postanowiłam ją kupić. Oto druga historia będąca częścią Serii Kaszmirowej. 


Znów klimaty amerykańskie, choć tym razem nie ciepłe i południowe. "Morelowy sad" przenosi nas do stanu Waszyngton, jest początek XX wieku. William Talmadge, około sześćdziesięcioletni samotny sadownik,  otacza opieką dwie dziewczynki w ciąży, które wydają się być w potrzebie, a jednak nikt inny nie chce się nimi zainteresować. Choć przywykł do życia w pojedynkę, nie jest typem nieczułego, aspołecznego dziwaka.

Kiedy zaczynam zastanawiać się nad tą historią, w mojej głowie pojawiają się różne skojarzenia, ale trzy szczególnie wyróżniają się na tle reszty.

Samotność. To ona sprawia, że mężczyzna postanawia pomóc Delli i Jane w trudnej sytuacji. Tęsknota za siostrą, która zniknęła przed laty, sprawia, że mężczyzna czuje się odpowiedzialny za dziewczyny i pragnie chronić je przed tym, co spędza im sen z powiek.

Rodzina. Która nie musi być stereotypowym zestawem 2+1. Talmage i Angelene nie są w żaden sposób ze sobą spokrewnieni, ale więzy krwi nie są tu ważne. Liczy się chęć niesienia pomocy drugiej osobie, wsparcie, zaufanie i..

Przyjaźń. Niezawodna Caroline Middey staje się dla małej Angelene substytutem matki. Jest jej przyjaciółką, nauczycielką i opiekunką. Dla Talmadge'a jest kimś naprawdę wyjątkowym, choć nie łączą ich głębsze uczucia. Lubią swoje towarzystwo i cenią sobie rady drugiej osoby. Gdyby "Morelowy sad" był typowym romansidłem, najpewniej zostaliby kochankami.

..ale nie jest. Książka Amandy Coplin to historia ludzi, którzy zmagają się z bolesną przeszłością i sami lub z wsparciem bliskich próbują uporać się ze swoimi troskami. Czy im się to udaje? Sami się przekonajcie.

Skończyłam czytać i o dziwo.. Jest mi smutno i wcale nie czuję ulgi. Choć przez sporą część czasu, jaki spędziłam nad lekturą tej powieści, narzekałam na to, że historia ciągnie się niemiłosiernie i czasem robi się troszkę mniej interesująco, to jednak cieszę się, że poznałam tą opowieść.

Czasem nasze życie nie układa się tak, jakbyśmy tego pragnęli. Jednak nie oznacza to wcale, że musimy użalać się nad zmarnowanymi szansami. Warto wykorzystać to, co dostajemy od losu. I o tym jest ta książka.

Ocena: 7/10

Wydawca: Black Publishing
Premiera: 16.04.14
Strony: 484

4 komentarze:

  1. Bardzo podobne miałam odczucia podczas czytania, czasem też dłużyły mi się opisy a zakonczenie zasmuciło :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, bo obawiałam się, że ze mną jest coś nie tak, że mi nie zawsze pasowało to, co czytałam :D

      Usuń
  2. Czasem się zastanawiam co ludzie widzą w takich książkach, oczywiście czytelników nie mam zamiaru obrażać, po prostu ja nie umiem czytać "życiowych" książek, nasze normalne codzienne życie daje nam kopa i uczymy się na błędach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedni lubią się oderwać od codzienności podczas czytania, inni wręcz przeciwnie, pewnie stąd to wynika. I może chodzi raczej o podobieństwo do życia czytelnika - łatwiej mu się identyfikować z bohaterami, jeśli przeżywa się te same rozterki.

      Usuń