piątek, 22 sierpnia 2014

Maureen Lee "Flora i Grace"

Zdecydowanie za dużo powieści obyczajowych przewinęło się ostatnio przez moje ręce i zaczynam wymyślać. Tak, jak dzisiaj. A szkoda, bo miałam nadzieję, że tym razem bardziej pozytywnie ocenię twórczość Maureen Lee.


Nie mam już siły narzekać ładnie i składnie, więc tym razem wyrzucę z siebie wszystkie żale jak leci. Myślę o tej książce i pierwsze co mi przychodzi do głowy to tytuł. "Flora i Grace" jest w zasadzie opowieścią tylko o tej pierwszej. Druga przewija się tylko we wspomnieniach i tym bardziej dziwi mnie umieszczenie jej imienia na okładce (skądinąd pięknej i bardzo zachęcającej do lektury). Może to ze względu na rolę obydwu kobiet w życiu małego Simona?

Odwracam książkę, a tu opis, który jest trochę niekompletny. Nie ma w nim ani słowa o tym, że akcja nagle przeniesie się za ocean. Nie lubię takich niespodzianek, choć ostatecznie.. Gdyby zostało to zdradzone, to już w ogóle nie musiałabym czytać tej książki. Ale przeczytałam, bo akcja toczyła się w latach 40. i nie mogłam się powstrzymać.

Treść jest nie do końca satysfakcjonująca. Historia zbyt oczywista i wygląda na to, że autorka nie lubi ukrywać prawdy przed czytelnikiem do samego końca. Domyśliłam się bardzo szybko co się dalej stanie i poczułam się wręcz zmęczona czytaniem i rozdrażniona faktem, że wszystko już wiem, a tu jeszcze kawał książki pozostał. Chociaż Maureen Lee najpewniej celowo dawała czytelnikom do zrozumienia, że niektórych spotkań nie da się uniknąć, to ja jednak nie odczułam tego napięcia związanego z wyczekiwaniem na moment, kiedy wszystko legnie w gruzach. Za to dramatyczne zakończenie drugiej części opowieści było trochę na wyrost, bo książka ostatecznie skończyła się pozytywnie.

Niewielka objętość, bo zaledwie 300 stron - dla mnie to za mało, aby rozwinąć tą złożoną historię o spotkaniu się przedstawicieli dwóch różnych światów - europejskiego i amerykańskiego. Trochę przypominało mi to powieść Jeffrey'a Archera "Kane i Abel", choć tylko ze względu na wątek nowojorski, bo Maureen Lee znacznie gorzej poradziła sobie ze splataniem losów różnych ludzi.

Bardzo chciałam, ale chyba tej autorki nie polubię.

Ocena: 6/10

Wydawca: Świat Książki
Premiera: 28.05.14
Strony: 302

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Mnie bardzo przyciągała, bo faktycznie temat super.. Ale nie wrócę do niej na pewno.

      Usuń
  2. Czytałam jedną książkę tej Autorki - "Nic nie trwa wiecznie", ale mam bardzo podobne odczucia do Twoich... Raczej z Panią Maureen Lee już się nie spotkamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się wydaje, że więcej po jej powieści nie sięgnę..

      Usuń
  3. Prysła moja nadzieja na dobrą lekturę. Ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może Tobie przypadnie do gustu :D

      Usuń