środa, 27 sierpnia 2014

Izabela Sowa "Powrót"

Nowa powieść Izabeli Sowy zatytułowana "Powrót" to moje kolejne podejście do polskiej literatury. Czy udane? Hmm.. Przyznam się, że moje oczekiwania były nieco inne. Miałam nadzieję coś lekkiego ale zdecydowanie lepiej napisanego. W każdym razie, ta książka to dla mnie spore zaskoczenie.



Historia niby zwyczajna jakich wiele, ale też trochę nierealna, taka bajkowa, jak sama protagonistka. Kobieta dorosła, około trzydziestoletnia, która ubiera się jak nastolatka, kocha styl retro i tatuuje ludzi, a do tego posługuje się imieniem zdrobnionym jak u małej dziewczynki i uparcie pędząca pod prąd. Niekonwencjonalna, niedojrzała, w oczach niektórych dziecięca i zupełnie odstająca od nudnego świata, który ją otacza. 

Po kilku latach spędzonych poza granicami kraju, powraca do ojczyzny i mimo wielu przeciwności losu, próbuje jakoś ułożyć sobie życie w tym niezbyt przyjaznym dla dziwaków i odmieńców świecie. Ogródek działkowy, który w pewnym momencie staje się jej własnością, umożliwia jej realizowanie zadania, które jeszcze bardziej podkreśla jej niezależność i oryginalność; nie zdradzę z fabuły nic więcej.

Nie ma tutaj takiej typowej książkowej akcji "poszła, zrobiła, stało się to i tamto". Autorka skupia się przede wszystkim na spotkaniach głównej bohaterki z ludźmi, na jej interakcjach z klientami, przyjaciółmi, rodziną. Ta historia to przede wszystkim rozmowy, poprzetykane gdzieniegdzie myślami Dorotki, które co rusz odpływają w innym kierunku i jeszcze bardzo podkreślają jej brak gotowości do zmierzenia się z szarą rzeczywistością.

Ciekawa koncepcja, żeby skupić się bardziej na postaciach, zamiast na akcji, którą z kolei ogranicza się do minimum. Nie ma szalonych zwrotów akcji i szokujących zakończeń. To mi się bardzo podoba, bo nie zawsze mam ochotę na książkę, w której aż się roi od zdarzeń, które napędzają fabułę. 

Z drugiej jednak strony wykonanie trochę kuleje. Niektóre rozmowy są jakimś okropnie nudnym i irytującym bełkotem ludzi, których w życiu nie chciałabym spotkać (Dorotka również niezbyt cieszyła się z ich towarzystwa). Język okropnie mnie irytował, te wtrącone wyrażenia po angielsku, do tego zapisane fonetycznie i to w taki sposób, że miałam ochotę podciąć sobie żyły na ich widok ("strajt edż", "heloł, enybody hołm", "risercz").

Przyznam też szczerze, że w tych wszystkich rozmowach, czasem trudno było mi doszukać się jakiegoś sensu czy wyciągnąć z nich wnioski. Jakby pełniły rolę zapychaczy, kiedy autorka nie miała nic innego do napisania, a akcję trzeba było pchnąć dalej.

Ostatecznie, czuję ulgę, ze dobrnęłam do końca. Bezpowrotnie odkładam książkę na półkę. Gdyby tę opowieść dało się trochę dopracować stylistycznie, to lektura "Powrotu" byłaby zdecydowanie przyjemniejsza. Ta historia miała potencjał, który niestety został zmarnowany.

Ocena: 4/10

Wydawca: Znak Literanova
Premiera: 25.08.14
Strony: 268

4 komentarze:

  1. Hmmm... A wydawała mi się całkiem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego się skusiłam na nią..

      Usuń
  2. Wychodzi na to, że pani Izabela zmienia swój styl, bo zdaje się, że pisała lekkie powieści. Choć już Azyl był piękną i mądrą opowieścią.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że miała być lekka, a ten język sprawił, że ciężko było przez nią przebrnąć :(

      Usuń