piątek, 1 sierpnia 2014

Anna Herbich "Dziewczyny z Powstania"

Dziś 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Z tej okazji postanowiłam jeszcze raz napisać o tej pięknej książce. Poprzednim razem wspomniałam o niej trochę w ramach porównania z "Dziewczynami wojennymi", ale uważam, że w pełni zasługuje ona na osobną recenzję.


"Dziewczyny z Powstania" to książka, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Od pierwszych dni swojego istnienia na rynku wydawniczym udało jej się zdobyć przychylność tysięcy czytelników; a i ze mną było podobnie. Od momentu, kiedy ten tytuł trafił w moje ręce, wiedziałam, że mam do czynienia z czymś wyjątkowym. Nie zważając na naukę i inne książki do czytania na stosiku - usiadłam i najzwyczajniej w świecie się zaczytałam. Spędziłam z nią cały wieczór i bez żalu zarwałam noc. 

I tak, od pierwszych stron, na przemian pojawiały dwa towarzyszące mi podczas lektury tej książki uczucia - wzruszenie i radość. Przepiękne historie z życia codziennego kilku kobiet, które wojna zaskoczyła w najpiękniejszym okresie ich życia. W jednej chwili musiały zdecydować, czy zostają w domu, czy ruszają na pole bitwy. I większość z nich wybrała walkę. Nie dosłowną, ale kiedy nad głowami świszczą kule, a za każdym rogiem czai się wróg, przenoszenie meldunków będące częścią konspiracyjnej działalności czy opatrywanie rannych kolegów lub cywilów, to zadania, które wymagają ogromnej odwagi. Wszystkie bohaterki książki Anny Herbich miały pełną świadomość, że pewnego dnia one same mogą zginąć, ale mimo wszystko, postanowiły walczyć.

Bohaterki "Dziewczyn z Powstania" to kobiety czasem bardzo się od siebie różniące; jedne miały więcej pieniędzy i pochodziły z tzw. "dobrych" domów, inne były niewyróżniającymi się z tłumu dziewczynami z żyjących skromniej rodzin. Jednakowoż każda wykazała się nadzwyczajną siłą psychiczną, nierzadko też fizyczną. Nieważne czy matka, czy sanitariuszka, czy posłaniec - te kobiety zrobiły co w ich mocy, żeby pomóc tym, którzy ich potrzebowali. 

Tak samo jak ich mężowie, ojcowie, czy bracia, zostawiały za sobą dom i ruszały walczyć ramię w ramię o swą ukochaną ojczyznę i o lepszą przyszłość dla swoich bliskich. Robiły to, bo chciały, nikt ich do tego nie zmuszał; czuły obowiązek wobec swojego kraju, a patriotyzm miały wpajany od najmłodszych lat. Wykazały się niezwykłą odwagą i męstwem, niejednokrotnie wystawiając swoje życie na niebezpieczeństwo. I za to są w takim samym stopniu bohaterkami, jak wszyscy mężczyźni, którzy walczyli w Powstaniu Warszawskim razem z nimi.

Historie te opowiedziane zostały w prosty, ale bardzo przemyślany sposób. Czyta się je niezwykle lekko i szybko, co okazuje się zdecydowaną zaletą tej książki, zważając na trudną tematykę wojenną. Koniecznie trzeba ją przeczytać, bo w końcu głos zabrała ta płeć, którą zwykle określa się słabszą (czyli również bierną). A mimo to, te kobiety ani nie okazały słabości, ani nie pozostały bierne.

"Dziewczyny z Powstania" to jedna z tych pozycji, które mimo pozornie przystępnej formy w jakiej zostały podane czytelnikowi, zmusza do głębokich przemyśleń nad tym, w jakim kierunku zmierza ludzkość. Czy my, na miejscu tych bohaterek zrobilibyśmy to samo? Czy fakt, że żyjemy zupełnie innych czasach  w jakiś sposób wpłynąłby na podjętą przez nas decyzję? Choć wydaje się, że te walczące niegdyś w Powstaniu Warszawskim kobiety są całkiem pewne, że dzisiejsza młodzież postąpiłaby tak samo, jak one latem 1944 roku. I ja również mam taką nadzieję.

Wydawca: Znak Horyzont
Premiera: 19.05.14
Strony: 320

8 komentarzy:

  1. Ciekawa jestem, która z historii poruszyła Cię najgłębiej? We mnie najdłużej chyba zostanie historia Branickich z Wilanowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba trudno byłoby mi wybrać jedną, w każdej było coś, co mnie głęboko poruszyło.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Obowiązkowa książka tego lata; pięknie wydana - po przeczytaniu też cieszy oczy na półce. :)

      Usuń
  3. Nie przepadam za tą tematyką, ale kto wie czy kiedyś po nią nie sięgnę :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto dać jej szansę, bo to cudowna książka. Jak na tematykę wojenną i to, że historie są prawdziwe, to czyta się z zapartym tchem.

      Usuń
  4. z chęcią przeczytam, skutecznie mnie zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że udało mi się zachęcić kolejną osobę :)

      Usuń